piątek, 1 czerwca 2012

Dzień Dziecka



Szczęśliwi Ci którzy czasu nie liczą na swoich Tissotach ... Jak te czas zapierdala, wczoraj były święta Wielkanocne dziś mamy Dzień Dziecka  - Ja jako wielkie dziecko nadal bawię się samochodzikami tylko że przeskoczyłem ze skali 1:24 na tę 1:1 Czy to hamerykański Pick up czy czarna angielska limuzyna frajda pozostaje ta sama. Ja mam, kolega z piaskownicy już nie :) Kiedyś były zabawy w milicjantów a przepraszam policjantów i złodziei  z pistoletami na kulki dziś obolałe łokcie i barki wynikają z wizyty na strzelnicy z lekkim niczym piórko Glockiem. Przedszkolanki polowały na nas łobuzów - dziś my łobuzy polujemy na przedszkolanki hehe. Dziewczynki mają podobnie - oglądały bajki z happy endem - rycerz na koniu a dziś leci reklama Old Spice z czarnym gościem na białym rumaku. Jako małe wielkookie z krzywymi nogami bawiły się sukienkami, malowały te swoje długonogie lalki Barbie ... Dziś krążą po galeriach zaczynają od Aldo a kończą  na Zarze zostawiając setki złotych ale cóż tak to jest z tymi babami. Warkoczyki  zaplatane przez koleżanki zamieniły się w wizyty u fryzjerek, nie wiem co te wredne małe babsztyle jeszcze robiły bo zajmowałem się budową bazy na drzewie i oglądaniem zajebistych kreskówek. W 2012 dzieci nie mogą liczyć na wyjątkowość - wszystkie mają netbooki, telefony i inne elektroniczne badziewia. W telewizji lecą jakieś poronione bajki ogłupiające pokolenie które będzie pracować na moją emeryturę, nikt już nie pamięta o Transformersach, chiński dramat. Czas zalać smutki po nieotrzymaniu prezentu z okazji mego święta w butelce coli i ruszyć w miasto, choć to nie Las Vegas zapowiada się ciekawie.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Mam Talencie



Nie ma opierdalania sieee ! jak to mawia Burneika - naród domaga się posta - więc szoł mast goł on !

 Mam Talent - program jak program ale jurorem tam Gosza. Każdy z nas śmiertelników ma w sobie taki wewnętrzny kompas, instynkt który kieruje nas ku osobom które nam odpowiadają - ich zachowanie, wygląd i gazylion innych cech istotnych dla naszej szacownej persony. Dajmy na że jest to magnetyczna północ - na przeciwległym biegunie jest południe - sam to wymyśliłem zdawałem kiedyś na patent żeglarski ale po rozbiciu Nasha o keję pozostały mi tylko w głowie te dwa kierunki. Niby ciepło sympatycznie ale coś nas tam wkurwia - nie nasz półkula - wszystko do góry nogami ! Jednym słowem - POJEBAŁO ! Tak samo jest z ludźmi - wspomniany wcześniej program Mam Talencie - ulubiona rozrywka kilku polaków w tym Krzyśka - pozdro ! - moje kochane Jury - Kuba - człowiek tak wyszczekany, oczytany przy tym delikatnie mówiąc ekscentryczny że nawet Ja mam obawy na temat debaty face to face z tym Panem. Niepoprawny politycznie, zagina czasoprzestrzeń swoimi pytaniami ale kurwa nie o nim mowa. Gosza ohhhh Gosza - ja pierdole - jak można nie lubić osoby której nie widziało się na żywo i nie zamieniło się z nią ani słowa. Nie wiem ale najwidoczniej można powiem, wam więcej że można i to bardzo - sobotni wieczór jestem u znajomych na posiadówie - wódeczka, czipsy i wódeczka i coś na ciepło czyli piwo bo nie mieścilo się już w lodówce - normalna polska sobotnia posiadówa. Na małym telewizorku pojawia się logo TVN, wszystkim znana muzyczka i zaczyna się rewia talentów. Jeden wpierdala bigos, drugi udaje Neo z Matrixa ale ich wszystkich bije na łeb na szyję Foremniakowa. Ta to ma talent - jeszcze nie otworzyła ust a mnie już nosi, no normalnie nie wiem why ? bo na pewno nie for money ! ale nosi ! Pięć pierwszych słów i sześć pierwszych gestów i mam chęć wskrzesić Stalina by zabrał Ją do nowo powstałego obozu pracy - fabryka małp gdzie będzie robić za banana. Nie rozumiem tego mechanizmu ale niektórzy ludzie wywołują we mnie reakcję czysto alergiczną podobną do funkcjonariusza drogówki - który otwiera usta a mnie jeb o glebę - mówię Przemuś polej bo na trzeźwo nie ogarniam tej Pani. Z każdą jej wypowiedzią shooot, dobrze że program jest raz w tygodniu bo popadłbym w alkoholizm albo dostał ćwiarę za tą dosyć oryginalną w sposobie wypowiedzi blond gwiazdę telewizorni. Zapobiegliwie przestałem oglądać TVN w sobotni wieczór dzięki czemu odstawiłem nawet Prozac - zalecenia lekarza. To kolejna zagadka którą zgłoszę do programu National Geographic tuż obok zabójstwa Kennediego i Strefy51 będzie Małgorzata Foremniak i jej niezwykły dar wkurwiania Bercika - na odległość. 

niedziela, 8 kwietnia 2012

Fred





Pisząc tego posta ryzykuję swoje spokojne i ustabilizowane życie ale naród musi zostać uświadomiony - jestem zastraszany !

 Fred - mój brat - prywatny szofer BBB, terrorysta bo na antyterrorystę się nie nadaje - przeszedł na ciemną stronę mocy, lichwiarz i żyd z charakteru albo żyd do kwadratu. Profesja - zawodowy cwaniak, dziwna sprawa ale Zus i Urząd Pracy nie przewiduje takiego stanowiska, szkoleń oraz kursów też nikt nie prowadzi - szara strefa to jego drugi dom. Jego cel - piękne samochody i piękne kobiety - taki slogan wymyślił sobie kupując za MOJE kurwa pieniądze pseudoredakcję Mototesty, wozi swoją dupę za pieniądze importerów, jak twierdzi to akcja typu wędka spławik - sam SnoopDogg mógł się od niego uczyć ale młodego nie stać jeszcze na futro z szynszyli, nad czym bardzo ubolewa. Życie na kredycie - od samego urodzenia kombinuje tylko jak to zrobić by zarobić a się nie narobić, powtarza  do porzygu sentencję "ciężko jest lekko żyć!" dzierżąc w ręką tą swoją e-fajkę - nie trudno jest się z nim nie zgodzić. Nie wiem jakim cudem ale przez 3 lata swojej edukacji i kilkaset opuszczonych godzin ma nadal 100% frekwencję - to zastraszanie kadry czy też może grubszy przekręt: CBŚ i ABW już nad tym pracują?! Słowo układ nabiera nowego znaczenia. Boję się wyjawić więcej bo dostanę trzy do pięciu lat za współpracę z zawodowym obibokiem albo udusi mnie podczas snu starą skarpetą - w razie czego proszę o muzykę z Ojca Chrzestnego na pogrzebie i kolumnę motocyklistów a trumną ma być przewieziona czarnym Ramem 3500 - zacznijcie zbierać na wieniec !

czwartek, 5 kwietnia 2012

Klan




Życie, życie jest nowelą - takie smuty śpiewał Rysiu Rynkowski w serialu z którego każdy się nabija - Ku Klux Klan - w skrócie KKK czyli producent moich ulubionych turbosprężarek. Tylko od nas zależy jaką rolę odegramy i w którym z seriali będziemy gwiazdorzyć. Czy w wypocinach TVNu : wszyscy pracują tam po 49 minut dziennie, mając do dyspozycji zawsze zajebiste mieszkanie, używają przypraw Prymat, kochają przy tym warszawski lajfstajl jedząc codziennie na mieście w przerwach między zakupami, kawą i zakupami. Prócz tego masa problemów - żony, kochanki, kochanki, kochanki no i niedobry urząd skarbowy. Kolega z pracy próbuje zastrzelić Cię odpustowym kapiszonem porywając twojego kota i bezcenny argentyński kaktus. Jednak wszystko dobrze się kończy - Magda M poznaje Michała N który doszedł do wniosku że jednak nie jest gejem - powiększają populację naszego zwariowanego narodu wygrywając w międzyczasie siubidubi YouCanDance i 34 edycję Mam Talent - jedząc bigos na czas <impresive>. Wieczorem oglądają Fakty po Faktach czekając na Fakty przed Faktami. Zupełnie inaczej wygląda życie bohaterów telewizji państwowej. Nudy, Teleexpress, nudy, Jaka To Melodia, kartony, nudy i mroczki przed oczami. Maciek i Rysiu gwiazdorzy YT oraz rezydenci Kwejk.pl są nie do zdarcia, tak było póki Riczi nie wystąpił o podwyżkę - klamka zapadła a Taryfiarz razem z nią poszedł do piachu. Porażające efekty specjalne których nie powstydził by się George Lucas, śmiercionośne kartony, drifting przednionapędową Mazdą rodem z serii Fast&Furious to wszystko z naszego skromnego abonamentu radiowotelewizyjnego. MjakMarian  z braćmi Kroczkami czy Sraczkami każdy wie o kogo chodzi, zmusił mnie do wizyty u psychoterapeuty - dostałem prozac, bo kurwa jak można oglądać grę aktorską która przypomina raczej jasełka w ZOO i to na dziale insekty? Dynastii już nie emitują, pozostało tylko wspomnienie i powiedzenie "bal jak u Carringtonów". Moja ulubiona Plebania oraz przygody wojowniczego Ojca Mateusza lecą niestety w godzinach mojej pracy nad czym bardzo ubolewam . Trzecia opiniotwórcza stacja telewizyjna jaką jest Polshit ma również swoją ramówkę. Myśliciel, idol polskiej młodzieży, filozof oraz znawca sztuki - Ferdek Kiepski - którego cytują na Demotach i Giewoncie. Ksero Ala Bundiego robi furorę w naszym Tuskolandzie.  Mi osobiście odpowiadają klimaty ComedyCentral - Californication, Dwóch i Pół no i How I Met Your Mother. Nie utożsamiam się z żadnym z nich jestem raczej scenarzystą i reżyserem własnej szopki w której ogranicza mnie budżet, wyobraźnia i presja otoczenia- why ?

Cause I´m T.N.T

I´m Dynamite

niedziela, 1 kwietnia 2012

No nie !




Jedni zbierają znaczki, inni motyle południowoafrykańskie - ja kolekcjonuję banknoty z wizerunkiem Władysława który dokopał Krzyżakom w 1111 roku. Gdy już będę miał odpowiednią ilość owych pięknych szeleszczących i zieloniutkich papierków - kupię sobie Bentleya. Od pieniędzy, cycków i 300 koni dostępnych pod maską bardziej lubię tylko już robić ludzi w człona. Mam do tego talent... kłamca doskonały, nawet brewka nie tyknie ciut nie Kurski. Z takimi predyspozycjami powinienem zostać maklerem, agentem ubezpieczeniowym albo politykiem. Moim mentorem i idolem jest Donald Tusk - bez mydła wychujał 35 milionów polaków i jeszcze mu za to płacą i dają służbowy samolot do dyspozycji. Ja naczelny blogger IVRP nie mam już nawet służbowego Jaguara i jak tu zachować zimną krew. Dziś wysłałem kilka smsów do znajomych " 0.29 w wydychanym i po prawku " - ich reakcja musiała być podobna do epickiej sceny zagranej przez Mecwaldowskiego.  No kurwa no nie ! Prima Aprilis i wszystko jasne suczki :) Jak można uwierzyć w to że wsiadłem za kółko po kielichu ? No Proszę was ! Za bardzo lubię swoje prawko żeby je oddawać, zwłaszcza policji i w dodatku za alkohol. Rozumiem Ojcowizna - 130 na zabudowanym, podwójna ciągła, przejście dla pieszych, skrzyżowanie brak reakcji na lizak i wyłączenie świateł - za takie wykroczenie zabrano by mi prawko na najbliższe 3 wcielenia i 100 lat świetlnych. Boże czy ty to widzisz ? Już nawet nie pamiętam kiedy tak szybko jechałem ale sezon motocyklowy tuż za rogiem a więc nadrobimy zaległości związane z prędkością i kontrolami policyjnymi ! Pozdrawiam Panów z Uwaga Pirat ! Kiedyś się złapiemy na Wyszkowskiej !

piątek, 30 marca 2012

PMS




Przez tą zmianę czasu i nawał roboty wstaję rano ogarnięty niczym Francuski ruch oporu. Mówi się trudno i żyje się dalej, wsiadam za kółko swojej hybrydowej maszyny zapierdalam po 61 niczym Mig-29 by po chwili stwierdzić - suprajs! Mam pół baku O.o ale skąd ? Może brat zrobił mi prezent przedświąteczny i zatankował wczoraj gdy spałem. Stwierdzam że coś jest nie tak bo komornik nadal się świeci... Moje niezawodne auto się popsuło ? To chyba niemożliwe, powoli zaczynam wkręcać się na wyższy poziom świadomości i nagle: Eureka  ! Patrzyłem się na wskaźnik od temperatury : ) taka śmieszna sytuacja, trochę dystansu do samego siebie i zajebisty humor można mieć od samego rana. Chyba jednak nie na długo... Moi drodzy czytelnicy PMS - co to kurwa jest PMS? Nie będę pisał o sterowaniu sygnałem o zmiennej szerokości impulsu bo to PWM. PMS to według Wikipedii - Zespół napięcia przedmiesiączkowego (Premenstrual syndrome) – zespół objawów psychicznych, fizycznych i emocjonalnych występujący od kilku do kilkunastu dni przed menstruacją i ustępujący z chwilą jej rozpoczęcia. Czyli zasadniczo powinien dotyczyć tylko kobiet ale czasami mam wrażenie, że występuje bez względu na płeć, dzień miesiąca i układ gwiazd. Jako że ludzi łączy Zus, Urząd Skarbowy i inne wspólne problemy... do których można zaliczyć ludzką uprzejmość i opierdol z samego rana za kolor nieba i miłość do ojczyzny. Masakra Panowie, Masakra i tak ludzie dostali okresu i wyżywają się nad biednym Toudim. Jeszcze na koniec dnia dowiedziałem się że posiadanie prawdziwego kombinezonu MotoGp z prawdziwej skóry jest prawdziwym problemem bo regeneracją zajmują się prawdziwi profesjonaliści którym zajmuje ... a kurwa mać z tym wszystkim idę na piwo ! 

niedziela, 25 marca 2012

Lustro




Korzystając z tego luksusu jakim jest dzień wolny od pracy postanowiłem posprzątać w domu. Lubię jak jest czysto zresztą większość podziela moje zdanie że wszyscy lubią porządek ale nikt nie lubi sprzątać. Ja jak zwykle wyłamuję się poza schemat - sprzątanie odstresowuje mnie bardziej niż siłownia. Umysł skupia się na osiągnięciu wymarzonego celu czyli porządku. Cała chata wysprzątana, idę zrobić kanapkę... przechodzę obok lustra - prócz oczywistego czyli odbicia brzydkiego jak deszczowa noc listopadowa Pana BBB - no cóż do najprzystojniejszych zaliczać się nie mogę, całe szczęście bo dupy waliłyby drzwiami i oknami a tak jeszcze zachowują pozory normalności i pukają przed wejściem : ) chyba nie wspominałem do tej pory że jestem niezwykle skromnym człowiekiem a to jedna z moich licznych zalet. Wróćmy jednak do meritum czyli lustra ... a te jest maksymalnie upierdolone - Rurka zwolniłem w zeszłym tygodniu więc nie ma kogo opierdolić, niewolnictwo jest nielegalne - plantacja bawełny zaczęła przynosić straty od czasu ekspansji produktów z Chin - zwinąłem interes. Brudne same się nie wyczyści... wziąłem płyn i psik psik jadę z tematem. 10 minut pucowania i nadal upierdolone...  Lustro jest zwierciadłem duszy - to jak wygląda zależy od jego właściciela : w moim słitfocia raczej by nie wyszła za dobrze, po drugie kiepski ze mnie fotograf a więc chciałem żeby przynajmniej było czyste. Kolejny kwadrans pucownia w stylu KarateKid i Kamil Durczok pochwaliłby mnie za wytrwałość i efekt końcowy. Po prawie półgodziny poświęconej na pielęgnację tej płaskiej powierzchni stwierdzam że należy obarczyć kogoś tym zadaniem - czas zatrudnić sprzątaczkę albo znaleźć żonę która wyręczy mnie w tych trudnych chwilach. CV ze zdjęciem w bikini i listem motywacyjnym proszę wysyłać na adres żona-dla-BBB@gmail.com

piątek, 23 marca 2012

Patologia





Po prawie tygodniu masakry w pracy przypominającej raczej Bitwę pod Grunwaldem i obronę Westerplatte niż wymianę podstawowych pierdół w zdezelowanych autach poruszających się po naszych dziurawych drogach, stwierdzam że ciężko się pracuje z zapaleniem płuc. Pierwsze ciepłe dni a ja kieruję się do łóżka, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że będę leżał sam, sam jak palec a w koło sami kryminaliści : (  Ciepło, zimno, ciepło, zimno - kurwa mać o co chodzi ? Dostałem menopauzy ? Piątek post, więc wracając z pracy doznałem olśnienia - na obiad lasagne - no przecież  wypadałoby zdrowo się odżywiać podczas choroby, iście lekkostrawna wegetariańska uczta. Niezdążyłem dobrze otworzyć pudełka - telefon. Zachowałem zimną krew, powoli Bert ! bez zbędnych nerwów, akurat trochę ostygnie. Dwie minuty rozmowy, łapię się za widelec - kolejny telefon ! No ja pierd... i tak jeszcze dwa połączenia! Co za patologia - niedługo Rutkowski będzie do mnie dzwonił i pytał czy ma założyć okulary z czarnymi czy srebrnymi oprawkami. Może jednak szare to będą pasować do garnituru. Zero samodzielności - nic zero, nawet mniej a jak już coś wymyślą to tylko strzelić w kolano za ten genialny pomysł. 5 godzin 32 połączenia przychodzące - jeszcze trochę a kupię sobie słuchaweczkę i będę zapierdalał niczym maklerzy na Wall Street. Kurwa to kurwa tamto człowiek stara się zachować resztki kultury i opanowania ale jak nie dodasz łącznika po łacinie to nie dotrze, a lasagne stygnie. Tak się zagotowałem, że zrobiłem sobie herbatę która w reakcji z Gripexem spowodowała u mnie chwilową niepoczytalność - włączyłem Listy do M. Przerywam te wypociny polskiej kinematografii bo telefon ciągle dzwoni, jak nie Asia to Kasia jak nie Czesiek to Grzesiek. Czy ja wyglądam na informację turystyczną? Jak trzeba pożyczyć $$ albo postawić diagnozę przez telefon to wszyscy sobie przypominają ooo a może Bercik ? Żałosne ...  Zakopałbym swój sweetaśny telefon gdzieś w ogródku ale zostało mi kilka plansz w AngryBirdsach a nie odbierzecie mi tej przyjemności oj nie ! They can take our lives but they can't take our freedom ! Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, całe szczęście że to prawda bo w innym wypadku - kierunek oddział zamknięty.

środa, 21 marca 2012

You ugly Moherfucker !





Smutno, szaro na ulicach, nie ma cycków ale za to pełno lasek... które spacerują w ręku emerytek i rencistek. Wredne baby nie chcą się poddać biodegradacji i przypominają o sobie kiedy tylko nadarza się okazja. Nawet w Urzędzie Komunikacji. Ja młody, biedny już nawet nie student, wszędzie mi się śpieszy a doba ma tylko 24 godziny. Nie ma czasu na nic, tylko praca, praca, Fejsbook i praca. Zero czasu na lekturę, puzzle a o  przyziemnych sprawach typu prasowanie nie wspomnę. To stara menda społeczna wpycha się przed Bercika twierdząc, że Ona tylko z zapytaniem. Spoko loozik, nikt nie lubi stać w kolejce a potem zadać 5 sekundowe pytanie słysząc jeszcze krótszą odpowiedź. Widzę jednak, że zostałem wyruchany i to niczym bohaterka serii pornuchów "Ślady zębów na Kaszance". Babka wyjmuje kwity od nowego Lexusa i wnuczkowi będzie rejestrować samochód O.o Mama dobrze mnie wychowała, co z tym idzie westchnąłem głęboko ale po chwili odezwała się moja barbarzyńska natura i zapytałem grzecznie : "Czy coś się Pani popierdoliło?". Babka zrobiła minkę karpia, poprawiła sztuczną szczękę  po czym : "Wy młodzi to bez wychowania, jak można odzywać się tak do starego schorowanego człowieka... Do kardiologa się śpieszę, Pan może poczekać a nie wszczynać awantury - młody Pan jest i ma czas". Zbaraniałem... gdybym pod ręką miał krzesło to bym pierdolną w ten beret w kolorze Écru dostał 5 lat wyszedł po 3 za dobre sprawowanie ale za to jednego chwasta mniej a na spacerniaku miał bym luzy za odwagę cywilną. Wszędzie im śpieszno: na zlot fanek Radia Maryja, po rentę, emeryturę, rentgen złamanego biodra. O miejscach w komunikacji miejskiej nie wspomnę... pod ścianę i rozstrzelać. Stoją,  sapią, pierdolą o receptach - Chryste Panie. Gdzie te wszystkie staruchy jeżdżą od 6 rano do 22 ? Nie mam pojęcia ale idę na górę po amunicję i czas zrobić z tym porządek !
.

niedziela, 18 marca 2012

Z Piątku na Poniedziałek




Weekend - najzacniejsza część tygodnia którą poprzedziła ciężka praca lub ewentualnie wegetacja w miejscu zatrudnienia. Pomysłów i sposobów spędzenia tych kilku godzin jest więcej niż gwiazd na niebie. Zaczynając od całonocnych melanży krocząc z klubu do klubu, wizyty w operze lub teatrze a kończąc na pikniku w Pipidowie Dolnym. Co kto lubi do wyboru do koloru - ograniczenia to fantazja, stan konta i limit czasowy który możemy przeskoczyć gdy czynnik o którym wspomniałem wcześniej nie trzyma nas twardo w ryzach. Korzystając z okazji wybrałem się do Stolicewa. Niestety, człowiek jest niekonsekwentny w tym co mówi i robi - 2 lata temu byłem na super mega MotoBazarze i stwierdziłem, że nigdy więcej moja noga tam nie postanie. Dziś odwiedziłem po raz kolejny ten jarmark z nadzieją, że jakimś cudem dokupię kilka niezbędnych gratów. Nic bardziej mylnego - połowa "fachowców" i znawców tematu powinna być powieszona razem z naszym Premierem na suchej gałęzi. Kilkadziesiąt pseudo sklepików i straganów "fanów i pasjonatów" jednośladów powinno być idealnym miejscem na przedsezonowe zakupy. Jednak okazuje się że połowa z nich nawet nie wie co to jest ślizgacz na piszczel a o rozmiary i dostępność tarcz hamulcowych do topowych modeli Yamahy nie ma co pytać. Przebolałem bilet wstępu w cenie McZestawu i pół godziny oczekiwania na wejście w 200metrowej kolejce - odbiję sobie za chwilę gdzieś w galerii. Sam nie lubię dreptać po tych zatłoczonych labiryntach pełnych zwiedzających a nie kupujących więc dołączyłem do siostrzyczek które grasowały już w Arkadii. Na pierwszy ogień poszedł Pull&Bear - wtedy zorientowałem się że nie mieszczę się już w rozmiarze L  - dziwne to i niezrozumiałe bo jakoś od ostatnich grudniowych zakupów mnie nie przybyło - nie licząc bicepsa który w obwodzie przypomina teraz bardziej kobiece udo niż ramię programisty, pozostałe proporcje zostały zachowane. Zawsze wydawało mi się że L - Large znaczy duży, czyli nooo liczmy na takiego  faceta 185 cm ale koniec końców człowiek bez wykształcenia więc mogę się mylić, trudno szukam XL. Tego kosmicznie dużego rozmiaru jak na lekarstwo, prędzej znajdziesz oszczędności w sejmie niż ładną koszulę dla Bercika. Jeden, drugi, trzeci sklep nic tylko usiąść i strzelić sobie w łeb. Wpadam do ZARY - dział męski, jeszcze ostatnio taki przypominał ale dziś stwierdziłem, że mój poziom testosteronu i orientacja hetero nie pozwala na zbyt długie przebywanie w tym miejscu - Adieu. Różowe spodnie - kurwa powtórzę RÓŻOWE - nawet Miss Polonia oferując swój boski tyłek nie namówi mnie do założenie tej paranoi na moje cztery litery! FootLocker - moja jedyna nadzieja... Jednak i tam moje morale zostały rozbite na atomy - wszystko na kształt trampek, rozpłakałem się    ; (        wziąłem pierwsze lepsze czarne i poszedłem do kasy... Sytuację uratowała wizyta w księgarni i kupno kolejnej książki autorstwa Puzo. God bless him !

czwartek, 15 marca 2012

Label





Czwartkowy wieczór, jeszcze rok temu kombinowałem żeby jak najszybciej wrócić do domu z obozu pracy i lecieć w miasto. Cel był jeden - siłownia, ćwiczenia na biceps po 25 i 50 - pojedynki przy barze i obok baru na dłuższą metę wykończą każdego. Całe szczęście jest jeszcze część taneczno-rozrywkowa a mianowicie - Karaoke. Baaaa wiadomo, że ja jestem King Bruce Lee Karrrrrate mistrz. Wiadomo również, że po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie - gorzej gdy tryb Godlike jest aktywny.  Przed takimi ćwiczeniami ważna jest rozgrzewka... człowiek nie ma już 18 lat i piwem raczyć się nie powinien, chyba, że belgijskim i siedząc na zakurzonych krzesłach w Delirium Tremens. Beforek u znajomych - i z kranu musi lecieć Johny Walker. Zdecydowanie jeśli chciał bym kogoś obrazić to na imprezę przyniósłbym RedLabel - taka to mała metafora którą można porównać do ryby zawiniętej w gazetę. Właśnie dostałeś czerwonego Jaśka ? Stary, jutro śpisz z rybkami w Narwii razem z Lucą Brasi. Rzekę mamy i tak brudną więc jedna menda społeczna na dnie więcej lub mniej nie robi różnicy. Dziś siedzę w domu, piszę blog, ledwo zipię po całym dniu użerania się z rolnikami. Tłumaczysz jak człowiekowi, kulturalnie, bez nerwów to nie rozumie - no kurwa ! Muszę się uwsteczniać i rzucać łaciną bo inaczej nie można. "Panie a to, Panie a tamto" i jutro od nowa Polska Ludowa. Czas uderzyć w kimono, na dobry sen przydał by się baton ale jak się nie ma co się lubi to się zamula i pije się w  samotności-. RedLabela. To nie alkoholizm choć jako pseudo pisarz powinienem mieć taki nałóg wpisany do CV - takie to skrzywienie zawodowe ... chyba się zestarzałem - w szklaneczce zamiast łychy Irving żurawinowy i 3 łyżeczki cukru na bogato - szlachta się bawi koszta się nie liczą :)

niedziela, 11 marca 2012

Najtrudniejsze Decyzje




Siedzisz sobie po śniadaniu w fotelu z masażem i rozmyślasz. Za oknem wieje, chyba jakaś kur.. się powiesiła, bo prawie głowę urywa a kościste nastolatki fruwają po chodnikach niczym suchy krzak turlający się w starym dobrym westernie. Przed tobą jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu. To nie jest rozkmina typu ile łyżeczek cukru dosypać do kawy lub jaką uczelnię wybrać. Fakt, studia to bardzo ważny okres w życiu każdego kto postanowił przedłużyć swoją edukację. Tam poznajemy osoby które ukształtują na długo nasz charakter i światopogląd. Melanż opór czy raczej nos w książkach? Decyzja należy tylko do was. Nie zbaczajmy jednak z tematu. Na mej jakże szalonej i krętej drodze którą można porównać do odcinka Szczytno-Olsztynek pojawił się problem który spędza mi sen z powiek. Udręka którą można porównać do Drogi Krzyżowej zagościła w moim szarym życiu. Rozmowy ze znajomymi i przyjaciółmi tylko pogarszają sytuację. Pojawia się coraz więcej wątpliwości które utrudniają podjęcie racjonalnej decyzji! Katastrofa porównywalna do zatonięcia Titanica czeka tuż za rogiem i szczerzy zęby czekając na twoje potknięcie z telemarkiem. Los podobny do John Wayne'a celuje do Ciebie z pięknego wypolerowanego Colta - nielicho - niedziela wczesnopopołudniowy western staje się rzeczywistością. Trafisz i wygrasz ... czy też może padniesz i popełnisz błąd który będzie Cię prześladował przez bardzo długo. No bo czy jest coś trudniejszego niż wybór nowego malowania na twoją Yamahę : (         pomocy    !

sobota, 10 marca 2012

40 Męczenników i Alibaba




10 marca w Kościele katolickim obchodzimy święto Czterdziestu Męczenników i Alibaby. W Polsce nieoficjalnie również Dzień Mężczyzny. Nieoficjalnie, bo rządy feministek nigdy nie wprowadzą do kalendarza czerwonej karteczki. Co łączy te dwa pozornie odmienne obrzędy ? Odpowiedź jest stosunkowo prosta - cierpienie. Ile facet musi się namęczyć przez te baby, normalnie czasami można zwariować! Z kim bym nie rozmawiał wszędzie to samo. Dziesięć zmian na minutę, huśtawka nastrojów - enigma w spódnicy. Jak z nimi wytrzymać, rozmawiać i zrozumieć? Choć raz w roku chciałbym usiąść w fotelu, dostać wypieczony stek i szklaneczkę Jacka ze Spritem. Phiii marzenie ściętej głowy - to nie Boże Narodzenie i prezentów nie będzie. Nawet za te życzenia i kwiaty które wręczyłeś na Dzień Kobiet możesz dostać opierdol. Za co?  Za chęć do życia i miłość do ojczyzny, niepozmywane talerze, za kiepską nutę w eterze. Zawsze jest jakiś powód do narzekania - raz chce żebyś był samcem alfa za tydzień odmieniło się i jesteś natrętny i niepotrzebny. Przyczyny tego zachowania nigdy nie zostaną odkryte - nawet najwięksi myśliciele w dziejach naszej kultury i nauki załamali ręce. Bądź mądry i pisz wiersze - post krótki ale daje do myślenia, resztę niech każdy sam sobie dopisze. Jedno jest pewne - Łomża żąda dostępu do morza i czerwonej kartki w kalendarzu z okazji Dnia Mężczyzny !

środa, 7 marca 2012

Baby i ich święto







8 marca Dzień Kobiet. Żeńska część narodu domaga się spektakularnego i widowiskowego posta z tej okazji, porównywalnego z Dniem Niepodległości Rolanda Emmericha - mamy kryzys i zaplecze finansowe trochę odbiega od Hollywoodzkich standardów. Fajerwerków nie będzie, bo to nie sylwester - limit czekoladek już na marzec wykorzystałem bo w poniedziałek był Dzień Teściowej hmmm pozostało dobre słowo, o które tak ciężko w dzisiejszych czasach, zwłaszcza z ust takiego aroganckiego i nieokrzesanego typa jak ja. Wyjdzie taniej tak więc napiszę coś na ten temat. Nie od dziś wiadomo, że kobietom chodzi tylko o sex, władzę i czekoladę. Kup truskawkową zamiast wiśniowej to będzie taka awantura, że sąsiedzi wezwą ABW bo pomyślą, że to egzekucja członka mafii. Nie kupisz to wyjdzie na to że jest za gruba :) jak nie wiatr w oczy to chuj w dupę. Myślą przy tym jeszcze jak nie przytyć i wyglądać modnie co z tym idzie nie zawsze wygodnie. Latają po tych dziurawych niczym Księżyc chodnikach na 20cm szpilkach - co druga nawet nie wie, że rusza się jak żelbetonowy kloc. Cóż  chcą to niech latają przynajmniej tyłek w nich lepiej wygląda. Właśnie za co je kochamy? Prócz cycków i tyłka może są jakieś inne zalety owych kokietujących stworzeń. Czasami coś ugotują, upiorą ale od tego mamy Mc Donalds'a i pralkę hmmm może to ich dar przekonywania - gdy urywasz śmigło tylko twoja siostra jest wstanie przekonać Cię do powrotu do domu ratując tym samym życie kilku kozakom a tobie oszczędzając wizytę u dentysty. Może to sposób w jaki rodzicielka pokazuje co zrobić z twoim pokręconym życiem gdy sam nie dajesz sobie rady. Może jednak to czynnik X który posiada twoja kobieta - działając niczym Żeń-szeń i melisa w zależności od sytuacji. Ciężko to wszystko ogarnąć w kilku słowach ale należy się im szacunek. To dla nich się golimy i myjemy częściej niż raz w tygodniu. Zasadniczo udając dżentelmena powinienem powiedzieć, że kwiaty powinny dostawać codziennie - chuja prawda ! Bukiet choć piękny i pachnący, nic prócz doznań czystko estetycznych im nie da. Hmmmm jednak z drugiej strony gdy dasz ona też może dać hehe : )  tak więc marsz do kwiaciarni, może przy okazji zmontujecie jakiś wyż demograficzny który będzie pracował na moją emeryturę.

poniedziałek, 5 marca 2012

Trasa




Jeżeli twoim środkiem lokomocji jest samochód a nie autopięta i więcej czasu spędzasz za kółkiem niż jako pasażer możesz nazwać się kierowcą. Jest jednak różnica między osobą posiadającą prawko zdobyte za 34 razem a osobą która potrafi odnaleźć się w różnych sytuacjach na drodze. Łącznik między kierownicą i pedałami jest najważniejszym elementem w aucie. To od niego zależy czas reakcji i sposób w jaki prowadzi swój dyliżans, czy swoim zachowaniem spowoduje niebezpieczeństwo i przydriftuje zimową porą przednionapędówką na prostej drodze zmieniając zbyt gwałtownie pas ruchu czy też przyjmie to na klatę   i po wszystkim będzie dalej popijać kawę . No cóż takie mamy realia w tym pizdowatym kraju, nie można nawet wieczorową porą poszaleć na pustych parkingach i popracować nad sobą i poznać swoje auto. Po chwili robi się niebiesko, a ty redukujesz i wypadasz bokiem na główną drogę - bo po co słuchać kazań o gaśnicy która i tak jest chuja warta podczas pożaru - wiem co mówię - dziwna sprawa gdy uświadamiasz sobie, że stoisz w płomieniach. Jednak po chwili przypominasz sobie o kodach na nieśmiertelność i stres mija .
 Kurs na prawko w naszej kochanej Polsce - Pan kierowca zaparkuje, Pan kierowca pokaże płyn do spryskiwaczy, Pan kierowca włączy kierunek i chuj niech się dzieje wola nieba. Nic o niebezpiecznych sytuacjach i zagrożeniach. Finlandia - pokręcony kraj w którym szkolenie kierowcy można porównać do naszych studiów inżynierskich. Doświadczenie i pokorę zdobywamy z każdym kilometrem. W Tuskolandi jedzie Pani Basia albo Zenek ze Złotopolskich i nagle jeb wyprzeda sportowym Pikaczento cztery 20 metrowe składy prowadzone przez niewyspanych Litwinów. No kurwa gratuluję wyobraźni i 300 konnego auta do streetracingu... Schizy i wpadki zdarzają się najlepszym. Syndrom autopilota - lecisz sobie zmęczony po całym dniu przed tobą 150km do domu. Myślisz sobie spoko, nie takie trasy i nie w takich warunkach się robiło. Zjeżdżasz z Wyszkowskiej i nagle odzyskujesz świadomość pod Łomżą. Myślisz sobie "O kurwa podróż w czasie" nie mogę rozgryźć tego do dziś ale fizyka kwantowa to nie moja najmocniejsza strona. Według osób które stworzyły szkolenie i systemy egzaminacyjne w Polsce jedyna sytuacja zagrożenia na drodze to zderzenie dwóch aut na skrzyżowaniu bezkolizyjnym. Inna sprawa gdy lecisz ponad dwutonowym hamerykańskim bydlakiem i w połowie wiaduktu stawia szacownego Pana kierowcę bokiem - ja oganiam ale Magda M. z TVN raczej nie koniecznie. No tak bo 10 lat temu prawa fizyki były trochę inne i nikt nie słyszał  o poślizgach i innych tego typu atrakcjach. Czekajmy dalej - teoria Darwina działa - przeżyją najlepsi - jest jeden haczyk oszołomy zabierają z tego świata również wartościowe osoby.

niedziela, 4 marca 2012

Koala






Marzec ... pierwsze promienie słońca przebiły się przez ciemne chmury spowijające naszą Tuskanię. Kraj mlekiem i miodem płynący pod władaniem Rudej Grażyny, w którym niedługo zacznie się okres godowy misi koala. Na ulice wykopytkują młode gazele i sezon łowiecki rozpocznie się od nowa. Młody kojot woli odgryźć sobie uwięzioną łapę, niż dać się złapać wąsatemu meksykaninowi. Tak więc usilnie szuka swojej ofiary szwendając się po pubach i klubach, no cóż w tym jego zguba. Wszędzie stare rury i lamabadziary a do świeżych kobiet młody kojot jest nieśmiały. No cóż w Polsce i na świecie wymierającym gatunkiem są młode i niewinne łanie. Dziczyzna w sumie nigdy nie wyjdzie z mody, zawsze będzie miała swojego odbiorcę ale nie przesadzajmy, zgrabna gazela to nie dzik. Już wkrótce podczas spaceru będziesz otoczony przez sweeetaśnie pary tulące się gołąbeczki. Dziś jednak idziesz poprawić sobie humor na wystawę motocyklową. Co pobudza bardziej młodego misia koala bardziej niż hostessy? Odpowiedź jest prosta hostessy na zajebistych motorach :) Więc masz wyjebane na te "zakochane" pary i będziesz przebywał z jedyną która odwzajemnia twoje uczucia... z brutalną mocą zaklętą w silnikach motocyklowych !

czwartek, 1 marca 2012

Kop Kuba kop



Piłka nożna - piękny sport dla widza... niewidomego. Niby sport narodowy bo kiedyś, kieeeedyś gdy nikt nie myślał jeszcze nad sweet fociami i umieszczaniem ich w sieci, podobno nasza reprezentacja ostro wymiatała. Orły bo tak ich wtedy nazywano okazały się impotentami i nie doczekały się godziwych następców. Niedopingowanie i nieoglądanie tych wypocin rzekomo jest nie amerykańskie - chuj trudno do Stanów się nie śpieszę chyba, że po jakiegoś Mopara. Jak można oglądać 22 facetów biegających po wielkim jak nasz deficyt budżetowy stadionie. Rozumiem football hamerykański - każdy zawodnik bierze udział w meczu - napierdala przeciwnika skacze, bryka i wiruje a tu?  Jeden stoi, trzyma rękę w kieszeni i drapie się po jajkach.  Drugi mógłby dostać Oscara za drugoplanową rolę żeńską w filmie Upadek. Biegnie sobie taki Cristiano, przeciwnik kilometr od niego, nagle lekki podmuch wiatru i  i jeb... leży, no sorry ale dla mnie za takie aktorstwo powinno się obcinać jaja. Dwóch w wielkich białych rękawiczkach czeka tylko na koniec meczu, by po wszystkim pojechać na  Sunrise festiwal. Chłopaki łykną piksa i ośka, łapy w górę... może nabiorą trochę formy. Kondycja a raczej jej brak to chroniczna przypadłość naszej reprezentacji. No niestety, jak chce się strzelać gole i konkurować z najlepszymi trzeba zapierdalać. Nasze kochane kurczaki nadają się ewentualnie do Polskiej Kadry Picia Wódy. Historie z melanżami na zgrupowaniach uuuu przebijają ich dokonania na stadionach. Czekamy  na Cud na Wisłą part two Anno Domini 2012  Panie Błaszczykowski a więc kop Kuba kop.

wtorek, 28 lutego 2012

Cycki




Wiele demotów powstało już na ten temat. Moje ulubione powiedzonko " są cycki jest główna" ciągle aktualne.Urządzenie multifunkcyjne jakimi są cycki, piersi, bimbały, zderzak, pakiet to dar od Boga dla Nas facetów. Przyciąga wzrok samców bardziej niż Ferrari Enzo i Eleanor obok siebie. Baaaa - te dwa pagórki powinna posiadać każda kobieta. Jeśli Ich nie posiadasz... hmmm mówi się trudno, ciastka w takim wypadku nie będzie . Moim skromnym zdaniem jeśli chciałbym się umówić z kimś bez cyków to poszedłbym z kumplami na piwo, choć kilku z nich pewnie mogło by założyć sportowy stanik. Właśnie zdarzają się oszustki zakładające mega push-up... To wielkie zło zakrapianych imprez... pląsasz sobie kulturalnie albo nie jak to woli i nagle widzisz "dobry temat". Standardowa procedura, to łowimy - akcja typu  wędka spławik. Zawijasz ją na komnaty, szybkie rączki... stanik spada- spoko tylko dlaczego z cyckami O.o Karramba, jeszcze się nie rozkręciłem a już coś się popsuło - tłumaczę sobie to pewnie wada konstrukcyjna :)
Wielkość i kształt hmmm ... zasadniczo o gustach się nie dyskutuje. Osobiście preferuje M-Pakiet i to konkretny egzemplarz C75 ...  Niezwykłe właściwości które posiadają to kolejny atut za który je kochamy.Okład z młodych piersi jest idealny na stłuczenia oraz stany zapalne, zwłaszcza podbite oko . Stwierdzono również działanie antydepresyjne - Bercik od razu się uspokaja. W zależności od sytuacji obniżają albo podnoszą ciśnienie krwi :) dbają tym samym o nasz układ krwionośny.   Choć nie jednego leszcza przyprawiły o zawał albo o wypadek samochodowy, bo o ten nie trudno zwłaszcza latem gdy chodnikami spacerują one. Lecisz sobie Yamaszką przez łomżyńską aleję gwiazd - wszędzie one gorące i pół nagie ... Masakra, zwłaszcza w duszne dni gdy tak ciężko jest im oddychać. Straszne, prawie jest mi was szkoda. Normalnie idzie się zabić przez te widoki a przynajmniej o skręt szyi nie trudno. Dobrze, że już niedługo będzie ciepło :)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Bokiem

Facecie ogólnie lubią wyrazy z frazą "bok":  zbokiem, obibokiem, skok w bok. 3:20 w nocy przewracam się delikatnie na drugi boczek gdy nagle z bliżej nieokreślonego miejsca w ciemnym pokoju dobiega AC/DC i ich TNT. Co jest kurwa z tą świnią?! Ktoś umarł, że dzwonią o tej porze? Tusk stwierdził, że nie podoła zadaniu i przekaże mi władzę w tym nędznym kraju? Może jednak to Chuck Norris zapomniał jak się kopie z półobrotu albo nie udzielono mu kredytu? Trzeba to sprawdzić, patrzę na wyświetlacza który jest zajechany niczym stopy pielgrzyma - Kiełek. No kurwa mać, jak może mnie budzić w środku nocy. Rozumiem Megan Fox albo moja nowa miłość Blake Lively, bitch plizzz ale Kiełek? No trudno - Halo, słucham, dobry wieczór!  Z drugiej strony lekko zawiany głos Marcina : Bercik ty pamiętasz, ty jaki bieg, ty Kaufland ... że co, że jaki bieg - kiedy ja ostatnio biegałem, cholera za ciężka rozkmina jak na 3 w nocy. Po chwili kolejne pytanie od kiedy jeżdżę bokiem... Jeszcze lepiej ale w sumie łatwiejsze od pytania typu ... "twoje pierwsze piwo". Pomimo późnej pory retrospekcja ostatnich kilku lat i nagle ciach :) przypominasz sobie pierwszą wizytę na Spalarni, jeszcze jako pasażer w Landrnie Kurczaka. Niespodziewane spięcie dyfra i spotkanie z niskoprzelatującym krawężnikiem...Wymiana wahaczy na mieście... dobrze, dwóch ogarniętych na pokładzie...  Ja pierdole : ) złote czasy. Czwartek, śmieszna pora bo przed północą i nagle dyskoteka. Pytanie Milicjantów skierowane do koleszki w Lanosie " Panie kierowco a gaśnica?" . Człowiek od TheW mój idol - "Panie oficerze mam system gaśniczy- mogę zademonstrować ale to koszt ok 3tysięcy" Mina Niebieskiego był warta powiększonych cycków Pameli i Big Macka razem :) Kłęby dymu na każdym skrzyżowaniu ... Kochane RWD i killowanie śmiesznych Civiców obwieszonych laminatem, jak ja za tym tęsknię . Wracając do Kiełka  który dzwonił w środku nocy ... Ledwo gadał ale jeszcze jakaś pizda z boku go nakręcała i usilnie twierdziła, że nie umiem jeździć ?! No skandal ! Że ja nie umiem ... Ciężko tu porównywać moje umiejętności do ścisłej czołówki PFD albo chociaż Kurczaka bo to inna liczba wymienionych felg i opon. Cóż challenge accepted - czas skopać kilka tyłków bo widzę, że młodzieży brakuje szacunku do łomżyńskiego ambasadora upalania lacza.

niedziela, 26 lutego 2012

Demoty

Jednych śmieszą, innych motywują, kolejnych demotywują a czwarty ich nie odwiedza. Dominuje apolityczność i obnażanie słabości systemu którego jesteśmy członkami. Człowiek przeglądając tego typu portale uświadamia sobie, że nie jest jedynym z podobnymi poglądami. Twój uśmiech jednak szybko ginie w odmętach szarej codzienności. Widząc sytuacje polityczno-gospodarczą na którą jednostka nie ma żadnego wpływu, idzie załamka po całości. Zasadniczo zawsze można kupić kałacha i pojechać na Wiejską ale skutek będzie odwrotny bo rodziny naszych kochanych posłów dostaną większe odszkodowania niż roczna pensja prezesa Orlenu. Myśl o założeniu partii politycznej Demotywatory.pl pozostaje jedynym racjonalnym rozwiązaniem. No tak ale jak to zrobić, nikt łatwo nie odda możliwości kontrolowania życia 36mln polaków. Moja ostatnia fejbookowa debata dowiodła, że otaczają nas oszołomy. Taki Krzychu Jarzyna stwierdził, że " apolityczność to chowanie się i bycie bezpłciowcem". No kurwa mać, człowiek przedstawia swoje racjonalne argumenty a taka pizdeczka wyskakuje mi z tekstem "nie dyskutuj z debilem bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem" - najchętniej znalazł bym kolesia przestrzelił mu kolano i porzucił pod schroniskiem dla bezdomnych psów z przyklejoną karteczką " karma ". Pan Krzysztof ewidentnie nadaje się na polityka, nie dopuszcza do swojego ograniczonego umysłu możliwości, że to jednak ktoś inny ma rację. Bądźmy szczerzy, jesteśmy w dupie właśnie przez takie osoby, które wolą się kłócić i debatować o dupie Maryny niż posłuchać się kogoś pokroju doktora Leszka Balcerowicza, który zdemotywował rząd uruchamiając zegar długu publicznego. Cyferki zapierdalają jak szalone, paliwo drożeje i za co taki bezrobotny ma zatankować swojego Jaguara. Trauma, nic tylko zamontować zasilanie HHO ale co się stanie gdy nasz kochany Premier Tusk obłoży akcyzą wodę pitną. Pozostało nam odpowiedzieć na pytanie ile jeszcze wytrzymamy w tym szambie? Z dnia na dzień napawa mnie obrzydzenie do pseudodemokracji która nas otacza. Wykwalifikowane osoby które decydują o tym za ile Staniórski kupi LPG do swojej hybrydowej Meganki i po jakich drogach będzie się poruszał tym francuskim padłem. Masakra. MON kupuje F16, kancelaria prezydenta słowniki ortograficzne dla naszego kochanego Pana Prezydenta. Grupa społeczna sponsorowana przez UE - czytaj rolnicy - która zawsze przyjeżdżała do mnie i płakała podczas płacenia za usługę po czym wyciągała papugę 100zł, nadal płacze tylko teraz papugi już nie wyciąga. Palikot wali w chuja tak jak każdy polityk. Ktoś ma pomysł, jak rozwiązać nasze problemy z terrorystami za sterami tego mimo wszystko pięknego państwa ?

piątek, 24 lutego 2012

Friday

Raz na 3000 tysiące lat trafisz na taki skurwiały dzień, gdy wszelkie pozytywy które Cię ostatnio spotkały możesz sobie wsadzić po prostu w dupę. Za 3 godziny kończysz pracę zaczyna się weekend. Dziwna sprawa, cotygodniowa euforia gdzieś zaginęła. Mimo tego, że dostałeś dziś łapówę w postaci buteleczki szkockiej i kiełbaskę od najlepszego wędliniarza w województwie, wcale Cię to nie rusza. Wczoraj doliczyłeś się niezłej sumki na koncie a prognozy na najbliższy okres są jak najbardziej pozytywne. Po dwóch latach znowu zasiądziesz za sterami jednośladu... Po raz kolejny będziesz miał 100 koni między nogami. Długo wyczekiwane wakacje poza granicami tego pojebanego kraju są w zasięgu ręki. Słońce plaża zimne drinki... nutella do naleśników na śniadanie mmmmm High-fucking-life Co najważniejsze masz z kim jechać. Wystarczy wybrać kierunek i zrobić przelew - podobno darmowy tak przynajmniej ściemniała mi Pani w banku :)
Nie wiesz co jest powodem twojego doła. Słoneczne dni porównywalne z tymi na biegunie północnym. Porwali Cię kosmici? Jednego jesteś pewniej - jest chujowo. Czujesz, że zaraz rozpadniesz się na milion malutkich puzzli. Pytanie kto pozbiera ten pierdolnik? Chętnych zliczył bym na palcach jednej ręki. To Urząd Skarbowy, ZUS i NIK. Pozostałe palce w zanadrzu to Vat i akcyza. Wyjścia są dwa. Skoczyć z mostu do Narwii. Odpada - nie po to chodziłem 5lat do klasy o profilu bliologiczno-chemicznym żeby teraz zatruwać i tak ledwo żyjący ciek wodny. Pozostało mi opierdolić Nussbeissera i czekać aż deprecha minie, a dupa rośnie od słodyczy !

środa, 22 lutego 2012

Super Tydzień

Nie trzeba być Harrym z Tybetu albo Nostradamusem żeby stwierdzić, że nadchodzący tydzień będzie chujowy. Powrót do rzeczywistości po zajebistym dniu zawsze jest trudny. Jeszcze wczoraj pędziłeś do Olsztyna nowym dyliżansem, fakt że kolor super męski - BabyBlue - ale cóż nie można mieć wszystkiego. Dziś tłuczesz się do pracy dynamiczną niczym nasza gospodarka Meganką, bo jakaś pizda wyjechała bezpośrednio przed maskę twojego kochanego Jaguara. Mając stówę na blacie ciężko jest ominąć wielkiego jak dom Mercedesa. Zimno, ciemno i do domu daleko. Przeziębiony i zakatarzony patrzysz jak towarzysz za wschodniej granicy drepcze po warsztacie bez koszulki i w klapkach. Masakra ! Koleś umył sobie głowę pod kranem z którego leci lodowata woda i zapierdala prawie na waleta do samochodu. Na sam widok dostaję dreszczy. Zbyt długa zimna załatwi nawet najtwardszego zawodnika. Środa, a ty leżysz jak małe dziecko pod ciepłą kołderką, czekając na ocieplenie klimatu. 2012 - miał być koniec świata, 40 stopniowa gorączka, powodzie jakieś rozrywki typu zamieszki tymczasem cały kraj jara się pierdołami. Gigantyczne odprawy dla urzędasów, chuj z tego skoro skończyły mi się płatki :(  najbliższy sklep w sąsiednie galaktyce. Śmierć głodowa murowana. No cóż, mega przekrętom nie sposób zaradzić a śniadanie zjeść trzeba. Koniec końców to najważniejszy posiłek dnia. Dieta ala Tap Madl może to i nie jest ale mam nadzieję że kilogramy pochłanianych protein pójdą w bajcepsy a nie w oponkę okalającą brzuszek! Ścisły post który dziś obowiązuje statystycznego polaka - jestem za jak najbardziej! Wysłałem nawet swojego leniwego brata po dietetyczne i delikatne mięso na steki. Polędwica wołowa w Środę Popielcową idealnie pasuje do tak zagorzałego katolika jakim Bercik. Pójdę jeszcze się wyspowiadać tak dla zasady! Bo nie ma to jak opowiadanie swoich niecnych zachowań człowiekowi który częściej odwiedza burdele niż jednostki dochodzeniowe ABW. 
Tak więc wegetujesz czekając na weekend z nadzieją, że w międzyczasie skończysz wreszcie wniosek do Urzędu pracy i odzyskasz część pieniędzy które wpompowujesz codziennie na konto skarbu państwa tankując astronomicznie drogie paliwa. Weny brak, MS Office brak - został na poprzednim netbooku który spierdolił się w bliżej nie znanych okolicznościach! Nowy Dell kupiony za gotówkę bo niewolnikom z firmy załatwiającej raty nie chciało się wykonać telefonu do pracodawcy. Nie pozostało nic tylko wypić zgrzewkę RedBulli i iść spać ! 

niedziela, 19 lutego 2012

Melanż ostateczny

Smętna sobota. Wpadasz do klubu z ekipą, młode wilki :) bo chłopaki to są w agencjach - na wejściu brakuje tylko Miami Vice In The Air Tonight Phila Collinsa. Dupy odpicowane jak by to była ich ostatnia noc. Melanż jak co tydzień a te ubierają się jak stróż w Boże Ciało. Sylwestrowo-weselne kreacje - jakaś masakra - świecą się jak chromy na Impali a szpachli więcej niż na przeciętnej Bemce. Po słowackim likierze masz chęć na łyche. Kolejka do baru większa niż za komuny po mięso... No tak bo to ciut nie święta - czas się pokazać szarpnąć się i rzucić 60zł za butelkę. Stwierdzasz pierdolić to - siadasz, wódka przyjdzie sama. Marcin płacze bo stolik miał być przy parkiecie - pokój z widokiem na wojnę. Nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło, rezerwacja blisko baru i szlaku którym musi przejść każdy temat w lokalu. Damska toaleta - tak, tak prędzej czy później każda będzie musiała odwiedzić tą komnatę. Jedno piwo przez 3 godziny a one zapierdalają do ubikacji jak z zapaleniem pęcherza. Dobrze, że chociaż Dj ogarnia trochę bardziej niż te całe towarzystwo. Wszędzie znajomi, przez lokal można iść z ręką w górze napieralając high five ala Barney. No bo jak nie znać ludzi w 60tysięcznym mieście? Fakt - wylęgarnia talentów jak określił ową miejscówkę Tomasz. Co tydzień pojawiają się nowe zjawiska. Prócz lejdis for one night roi się tam od 70kg "karków" którzy przychodzą napompować swoje ego przepychając się i strzelając wszystkich z bara. No super kurwa super ... W sumie kiedyś miałem podobnie tyle że wybierałem zawsze większych i tych którzy kozaczyli się najbardziej, jaka w tym logika startować do kogoś swojej postury albo słabszego. Żenua - jak już odpowiesz kulturalnie na zaczepkę : "Dawaj cwelu wychodzimy" nagle odpowiednik Vina Diesela w wadze koguciej zaczyna myśleć, że to chyba nie był dobry pomysł. Fakt zdarzy się, że na autopilocie coś się odjebie, za co Wojtuś przepraszam : P ale cóż całe życie z wariatami. 
Kocham trzeźwe poranki organizowane przez Policję - zwłaszcza gdy jestem trzeźwy - tak też jest dziś. To ci dopiero niespodzianka - niedziela 10.00 a w wydychanym null. Historia przedstawiona to retrospekcja każdego dotychczasowego melanżu - same shit every week ! Czas na kawę.

sobota, 18 lutego 2012

Witaminki

Jest kilka rzeczy które powodują uśmiech na mej twarzy. Pierwsza z nich to sytuacja polityczno-gospodarcza w Polsce - konam bo na płacz jest już za późno. Mógłbym wymieniać tak długo ale dziś będzie o ... chuj wie czym bo inaczej tego nazwać nie można. Kręcę sobie śrubeczkę w pracy w RMF FM leci reklama pedalskich witamin - Co sekundę gdzieś w Polsce ktoś zażywa ... Sratata. I tak co 20 minut reklamy farmaceutyków. Najwidoczniej to jedyna branża która nie odczuła kryzysu. Przez cały dzień witaminki, pizdy, szminki. Gdyby nie felietony Olbratowskiego z rana i elokwentni prowadzący wyjebał bym owy odbiornik razem z tymi reklamami. Bo ile  zdrowy samiec alfa może słuchać o pigułkach na potencję?! Od samego słuchania uszy więdną a pała mięknie! Specjaliści kurwa od erekcji... Jedna wielka pierdolona patologia, jak nie zatwardzenie to biegunka. Jak można komuś cały dzień pierdolić takie smuty. To jest wprowadzanie klienta w błąd i ja nie zapłacę! Rozumiem wszystko, chęć zysku i dotarcia do szerokiej grupy odbiorców. Agencje reklamowe najwidoczniej zatrudniają już tak kreatywnych i oczytanych pracowników, że chyba Minister Mucha wie więcej o 3 lidze hokeja w Polsce - to jednak temat na oddzielny post :) Doprowadzony do szału Mamed Khalidov to przy mnie pikuś... banda osłów zatwierdzająca te reklamy powinna być wypatroszona i przeciągnięta pod kilem, a ich rodziny wysłane do Mc Donaldsa na stypę po super zdrową sałatkę z czymś co wygląda jak kurczak! Jak tu zostać przy zdrowych zmysłach, skoro z każdej strony jesteś bombardowany przez rządnych zysku piratów farmaceutycznych. Dobra idę bo tak się zestresowałem tą całą sytuacją, że chyba czas łyknąć Nerwomix  :)

wtorek, 14 lutego 2012

M3

"Kochane baby, ach! te baby!" O kobietach można by napisać dużo... ale że mam tylko 5 minut zilustruję to w 349 słowach. Osobnik z chromosomem XY wybiera partnerkę tak jak auto. W zależności od charakteru i stanu portfela - pamiętajmy jaki stan konta taki stan ducha - ma do wyboru kilka opcji. Proste, przeciętne i niezbyt intrygujące można porównać do Hondy Civic. Niby fajne ale ile byś nie inwestował i poświęcał czasu, to nadal będzie Civcic a nie hardcorowe S2000. Brak frajdy z jazdy - ogólnie jest bo jest - punktuje sobie tym, że mało pali i jest tania w utrzymaniu. Na drugim końcu jeśli chodzi o $$ są włoskie piękności. Ferrari jest zazwyczaj kupione w jednym celu - stać mnie to mam, niech ludzie widzą. Astronomicznie drogie w zakupie a jeszcze droższe w eksploatacji. Można je porównać do top modelek - leży i pachnie - popatrzysz sobie, poużywasz, pokażesz się przed publiką i odstawiasz do garażu. Prawda jest taka, że pożytek z niej niewielki. Jak to z makarońskimi wehikułami bywa - pierdolą się non stop, wymagają częstych przeglądów i zabiegów kosmetycznych. Dla mnie osobiści najlepszym rozwiązaniem są klasyki - E30 M3 - niskie, zgrabne i o idealnych proporcjach. Perełki z okresu świetności posiadające dusze i charakter. Czasami ciężko jest je ogarnąć bo o systemach bezpieczeństwa nikt wtedy nie słyszał. Nie ogarniasz wyjebie Cię na zakręcie - kontrolujesz masz wielki fun ale i tak stracisz przez nie od chuja zdrowia a o nerwach nie wspomnę. Spalanie pozostawia wiele do życzenia, utrzymanie też nie jest proste. Mimo długich poszukiwań, zazwyczaj trafisz na egzemplarz po przejściach. Pamiętaj jednak, że drugiego takiego możesz nie znaleźć bo tych wartościowych jest coraz mniej. Jeśli nie poświęcisz im odpowiednio dużo czasu - znikną szybciej niż się pojawiły. Nie jesteś pasjonatem motoryzacji, nie masz charakteru to nie krytykuj innych i wsiadaj do swojego Civica i jedź na spot do Tesco.

Walim Drinki



Walentynki ! Komunistyczno-komercyjne święto którego patronem jest koleś odpowiedzialny za ludzi chorych umysłowo. Już na samym początku stwierdzasz, że jest grubo. Bardziej komercyjny jest chyba tylko piątkowy blok filmowy na TVN'nie - w którym gdzieś między reklamami leci Władca Pierścieni. Od rana w radiu bębnią tylko "aj low ju" itd. No kurwa ! straszne straszne i jeszcze raz straszne - bo jakim trzeba być człowiekiem, żeby ukochanej sprezentować kwiaty tylko raz w roku będą pod presją otoczenia. Każdy tak robi- tłumaczysz sobie stojąc w długiej jak mur chiński kolejce do kwiaciarni. A tu chuj niespodzianka! Nie każdy O.o kolejny szok. Trzy lata temu Tomasz J. do spółki z Norbertem S. - zapoczątkowali nową epokę i zmodernizowali 14 Lutego. Zamiast iść z białogłowymi do kina na jakiś pedalski film o miłości - uderzyli do Parku. Był to epicki melanż który na długi czas zapamięta ochrona owego lokalu. Brakowało tylko Oddziału Szturmowego z komendy na Mokotowie. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Jednak człowiek powoli wyrasta z tych terrorystycznych nawyków. Jeszcze w piątek zamuliłem i odpuściłem siłownię. Myślę sobie - ZAJEBIŚCIE , nie będę zamulał we wtorek w domu - zrobimy klatkę i przedramię. Kolejny ciężki i nudny trening został zweryfikowany przez 50kg  rzeczywistość. Nadal jest dla mnie dziwne i niezrozumiałe - w jaki sposób one to robią? Nie było Armbara ani prawego prostego a ty wielki zły barbarzyńca wymiękłeś. Patologia - te słowo idealnie zobrazuje dzisiejszy dzień. Lecę w miasto w poszukiwaniu Milki o smaku jogurtowo-truskawkowym.


Cytat z Wikipedii:

Masakra w dniu Świętego Walentego − masowe morderstwo popełnione przez gang Ala Capone na członkach konkurencyjnego North Side Gang, do którego doszło 14 lutego 1929 roku w Chicago, czyli w dzień Świętego Walentego

W USA mają rozmach :)



A tak serio wszystkim zakochanym życzę miłych Walentynek... 
Moi drodzy single pozostaje wam jedynie promocja w Lidlu ... Dobry Jack nie jest zły !  

niedziela, 12 lutego 2012

Autobahn



Wstajesz rano, to podobno niedziela. Każdemu trafia się taki tydzień, że czuje się jak mucha rozmazana na bocznej szybie w Balbinie Hypkiego. Życie zapierdala jak szalone. Jeszcze wczoraj słuchałeś Whitney Houston i jej epickiej nuty z Bodyguarda , czekając na telefon od tej przez którą miękną Ci nogi. Dziś nie ma Whitney, pozostały tylko nuty z YT HTC i kawa z Mc. Swój nędzny żywot możesz porównać do niemieckiej autostrady. Obowiązuje brak ograniczenia prędkości. Siedzisz w Mercu W211 i turlasz się 230 na godzinę, by po chwili stwierdzić, że przegapiłeś zjazd na Berlin. Przez myśl przebiega Ci tylko jedno krótkie słowo w języku wroga "scheisse". Ze smutkiem stwierdzasz, że nie można zawrócić. Kolejny zjazd będzie za hmmm o Kurwa i jeszcze dalej. To co przeżyłeś jest twoje, nikt Ci tego nie zabierze. Błędy, porażki i sukcesy wszystko należy do Ciebie. Poczynając od prawego prostego i wszystkich nokautów, kończąc na oblanych egzaminach z matmy. Człowiek uczy się na błędach, najlepiej uczyć się na cudzych ale nie zawsze istnieje tak możliwość. Te przytłaczające zdarzenia są ważniejsze od tych kilku pozytywnych sekund które miałeś w swoim życiu. To właśnie je zapamiętasz i one pozostaną w twoim umyśle do końca twych dni. Nie liczy się to ile kryminalnych zagadek Miami udało się rozwiązać, ta jedna nierozwikłana nie pozwoli Ci zasnąć. Tak to już jest i często nie da się nic zmienić w tej materii. Bez względu na to kim jesteś i gdzie teraz przebywasz, czytasz ten post czy też może nie. Jesteś za PiSem czy też kibicujesz Obamie. Nie różnimy się prawie wcale. Nie masz wielkiego wpływu na to kim jesteś. Urodziłeś się pod koniec XX, jesteś mieszaniną DNA swoich rodziców których wybrać też nie mogłeś. Pozostało zacytować DonGuralesko






40 milionów serc bije tutaj,
zimny kraj, zimne flow, zimna wóda
zresztą
wiesz jak jest - przecież żyjesz tutaj,
zimny kraj, zimne flow, zimna wóda




To by było na tyle !

czwartek, 9 lutego 2012

Le Mans

9 Luty. W przyszłym tygodniu smutne jak pizda prostytutki święto "zakochanych". Nie o tym będzie dziś mowa - wrócimy do tego bagna we wtorek ! Minął ponad miesiąc od Sylwestra. Co stało się z waszymi postanowieniami noworocznymi? Czy Pani Basia pożegnała się ze swoją nadwagą a Rafał zapisał się na kurs tańca? Taaaaaa proszę was - ściemniać to ja ale nie mi! Baśka po 3 wizytach na siłowni stwierdziła, że jednak akceptuje swoją tuszę. Zajebisty Rafał doszedł do wniosku, że jest jednak zajebisty i do wyrywania Cziksów umiejętności Maseraka nie są mu wcale potrzebne. Z kolei jakiś inny ktoś nie ma czasu! Przecież nikt nie ma czasu żeby chodzić na basen. Polska kraina mlekiem i miodem płynąca gdzie rolnicy śmigają Mercami a bezrobotni Jaguarami! Więc jeśli maluczki człowieczku twierdzisz, że nie masz czasu jesteś w błędzie. Przeciętny posiadacz Jaguara wstaje 6 o'clock in the morning. Mleko z kawą - bo takie proporcje stosuje :) szybkie śniadanie i zapierdol od 7 do 7 z przerwą na FB albo nie. Przez ten czas stara się wyrwać jak najwięcej Eurogąbek od Litwinów - używając przy tym kaleczonego rosyjskiego. Po 24 godzinach zapierdalania - bo czas w Cydzynie mnożymy przez 2 - jestem styrany jak V8 Audi po wyścigu w Le Mans. Powrót do domu - szama, szałer, szybko wszystko kurwa na SZ. Siłownia, Blog, wizyta na Fb. Przed snem chwila z książką, bo skąd niby mam brać pomysły na te wszystkie głupoty publikowane na tej stronie. Więc jeśli twoim skromnym zdaniem nie masz czasu albo brakuje Ci energii do życia - pożyczę, dla kumpli wszystko, no problem ale na lichwiarski procent. Ten post nie jest żeby was ganić, a tym bardziej by napompować już i tak kurewsko wielkie Ego Bercika. Tu chodzi o to żebyś Kowalski ewentualnie Kowalska zabrała się do roboty ! Nie ma, że boli, chcieć to móc! Jutro widzę was wszystkich pracujących nad kondycją fizyczną albo intelektualną. Ewentualna nieobecność będzie skutkowała wizytą Silnorękiego. Czy to jasne ? Nie słyszę ! No już lepiej :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Pif Paf do Przytułku traf

Wbijamy się we dwóch - Prezes i Kardynał. Melanż zapowiada się epicko czy może episkopacko. Wizyta przy grobowej desce - bar przy którym nie raz przybiłem gwoździa. Krzyczę, że ksiądz w potrzebie. Marcin z góry nie nadaje się na ministranta albo księgowego, ile by nie było na tacy i pójdzie w obieg. W końcu jak się szlachta bawi koszta się nie liczą. Grzecznie prosi naszą ulubioną barmankę o dwa szociki, w końcu dżentelmen pełną gębą. Nagle pada pytanie: Co do picia? Odpowiadam puki język jeszcze się nie plącze- Soczek!  Jaki soczek ?  Wiadomo ,że zimny ale nasza Pani Agnieszka  lubi terroryzować spragnionych klientów. Płacę gotówką, choć kiedy przyciśnie mnie już kryzys podobno odbieram telefony i wysyłam SMS'y z terminala O.o dziwna sprawa. Tak to już bywa gdy ciało z wódką przegrywa. Obrót na pięcie i dalej zrobić tour de Yama. Białogłowych zatrzęsienie, powodem tego jest Morowy czy może drogie niewiasty czekają na spowiedź u Kardynała? Podbiega nagle rasowa blond platyna i pyta czy jestem prawdziwym księdzem. Uprzejmie donoszę, że po straceniu całego oddziału na misji w Afganistanie przestałem być kapelanem i wróciłem do cywila. Bidulka prawie się popłakała ale cóż począć ściemniać trzeba umić synek :) Dziwna sprawa nie była jedyną która w to uwierzyła, chyba czas zastanowić się nad pracą w kontrwywiadzie. Dwu osobowy odział szturmowy który rozkręci albo rozpierdoli każdą imprezę nóg na loterii nie wygrał - czas się klapnąć. Po drodze do stolika mijamy Janka Sie Gra Sie Ma. Topowy Łomżyński celebryta, biały brat bliźniak Mr T za którym turla się prawie bramkarz. Tadzik. Kawał bydlaka - 45kg żywego MMA. Lubi krzyczeć na pijane laski pląsające po parkiecie - w końcu to jego kategoria wagowa. Pan Prezes ratuje mu życie stwierdzając, że nie ma czasu na judo bo cziksy stygną na kanapie. Tak właśnie - cziksy - bo to dla nich osobniki z chromosomem Y przybywają na melanż. Jedni lubią z nimi tańczyć, inni z kolei patrzeć. Bercik osobiście woli się najebać. Why? Większość z nich przychodzi szczuć i uwodzić swoim tyłkiem - czasami nawet zacnym - czekając aż któryś z osłów postawi im drina. Łomżyńskie Damy bo tak można nazwać tą zamkniętą grupę, czekają na swego księcia z reklamy Old Spice'a. Spójrz na mnie, teraz na swojego faceta i znowu na mnie... i spierdalaj. Od Kardynała możesz dostać najwyżej na sznurek od snopowiązałki, z którego zrobisz sobie nowe fikuśne stringi. Tym oto niezwykle pozytywnym akcentem kończymy ten szalony odcinek :) CDN


                    Pozdrawiam moje ulubione barmanki : A&A !

sobota, 4 lutego 2012

Paul & Pierre

Od wieków jednym z ulubionych tematów artystów była walka dobra ze złem. Na początku był chaos.  Następnie Homer wparował ze swoją Iliadą. Owe arcydzieło przedstawia nam największą starożytną wojnę o dupę super Tap Madl - Hellen of Troy. To akurat się nie liczy, bo to akurat zła kobieta była. Na naszych nudnych lekcjach historii mieliśmy sporo przykładów takich zmagań. Wiele z nich doczekało się ekranizacji. O kilku nawet warto wspomnieć : Król Lew, Zakochany Kundel oraz Mortal Komat. Co do tego ostatniego nie jestem pewien, podchodzi mi to bardziej pod komedię romantyczną ale w ostateczności ujdzie. Naszemu pokoleniu nie dane jest zmagać się z komunizmem, faszyzmem oraz innego rodzaju dyktaturami. Pozostał nam skurwiały system i 460 świń do wykarmienia na Wiejskiej. Sprzeciw wobec kumoterstwa i innych zboczeń "demokratycznych rządów" przeciętnemu Polakowi wydaje się odległy, nie licząc protestów wobec ACTA. Statystyczny Kowalski zmaga się na co dzień z dwoma panami o francusko brzmiących nazwiskach. Jeden to synonim dobra ładu - Paul-Jean Deque. Po drugiej stronie barykady stacjonuje Pierre Dolnique. Uosobienie chaosu, ciemności. Można porównać go do naszych wschodnich sąsiadów. Gdy raz wtargnie do naszego uporządkowanego życia, trzeba użyć drastycznych środków by opuścił progi naszego domu, mieszkania. Każdy niby jakoś sobie radzi z tonami notatek, rachunków które zalegają na naszych biurkach. Podobno w porządek w chaosie odnajdzie tylko geniusz. Nie oszukujmy się, nie macie IQ na poziomie 160. Jak zwykle to bywa siły dobra mają swojego bohatera który czeka na odpowiednią chwilę. Zanim się to jednak stanie, cywile ponoszą wielkie straty. Pendrive'y, numery telefonów do super lasek zapisane pośpiesznie na malutkich karteczkach, zagubione gdzieś w tym bałaganie, same się nie odnajdą. Trzeba kiedyś pogodzić się ze ściereczką, i odkurzaczem. Mr Deque kiedyś w końcu wkroczy niespodziewanie do twego życia. Niezapowiedziana wizyta rodziców lub partnera? Twój taniej z mopem można wtedy porównać jedynie do akrobacji Patrick Swayze'ego w Dirty Dancing. Każdy doskonale wie, że nie ważnie jak zaczynasz ale jak kończysz :) Tym oto pozytywnym akcentem kończę swój wywód. Zapomniał bym o jednym ... sam jestem pod zaborem sił zła, tak więc jeśli któraś z miłych pań się nudzi :) zapraszam    

czwartek, 2 lutego 2012

Dżents


Wspominałem już zapewne, że jestem zły, niedobry i fee. Bywa, takie to nastały piękne czas gdy dżentelmeni i romantycy nie mają szans na przetrwanie.  Jak? Jak Ja wyglądam zapierdalając przez całe miasto z bukietem róż? Biegnąc z Kałachem na ramieniu przykuwał bym mniej uwagi. Ciągłe spojrzenia  typu: "Co za osioł w tych czasach kupuje kwiaty?" albo "Pewnie coś przeskrobał i teraz będzie błagał o wybaczenie". Chryste zmiłuj się nade mną, bo chyba obejrzałem za dużo komedii romantycznych. Biedny Bercik chciał zabłysnąć, kupił kwiaty  z tytułu czwartek żeby komuś zrobić przyjemność. Zamiast tego dostał jeszcze na wejściu kilka epitetów. Brawo! Pozostało tylko przestrzelić sobie kolano dziewiątką! Nic się nie stało, przecież my faceci nie mamy serca! Co gorsza jeżeli rzekomo mamy, to między nogami razem z mózgiem! Kwiaty i czekoladki to fee ale wieczorem każda chciał by wypić drinka. Patologia!
Nic tylko obrać strategię Barneya z How I Met Your Mother. Wiecznie na fali i wszystko wali :) Romantycznie to można poupalać swoje BMW, bo tylko raczej one doceni starania i godziny pucowania! Setki $$ na gadżety i złote bransolety <chodzi o felgi, mimo tego ,że jestem czarny nie pochwalam stylu Mr T>. Dżentsa nie ma nawet co udawać, bo wymiernym skutkiem z owej zabawy będzie debet na koncie. Czasy są ciężkie, Skok Stefczyka z Arturem Żmijewskim do spółki czekają tylko na twoje potknięcie . Wyższą tygrysometrią można określić to po co facet w ogóle stara się być uprzejmy. Syzyfowa praca która nie ma końca, robiąc jeden mały krok do przodu cieszysz się jak sześciolatek po zakupie gumy Turbo. Co z tego, skoro ona po nieudanej wizycie u fryzjerki spowoduje ,że cofniesz się 3 pola do tyłu. :( Smutne ale prawdziwe. Drodzy Panowie jedynym słusznym rozwiązaniem pozostaje zakup... BMW E30 co by pozostać dżentelmenem i przepuszczać miłe panie na nierównej drodze ! Pozdrawiam Artur Żmijewski 

środa, 1 lutego 2012

CAN

Ostatnio słyszę, że porównuję wszystko do motoryzacji. Chcę to porównuję, a jak! Póki co mamy wolny kraj i internet więc korzystam. Łatwo można zobrazować relację damsko-męskie za pomocą schematu sterownik-silnik. Dobrze wysterowany facet czyli nasza hamerykańska V8, jest łatwy i miły w obsłudze. Nie strzela w kolektor, równo pracuje, choć czasami bez ssania nie ruszy :) Spożycie oktanów mieści się w średniej. Dopieszczony i zadbany nie będzie latał bokiem. Kobieta to nasz kochany sterownik. Jej konstruktor czasami zapewne sam się zastanawia: "Po chuj  tyle tego tam napchałem?". Nie jestem zacofany, więc uznaję zapewne dlatego, że nie mam wyjścia - niby jakiś to  Postęp. Czy może raczej podstęp, do końca nie jestem przekonany! Nawet najlepsze testery i soft nie są w stanie zdiagnozować gdy coś się w nim sypnie. Między naszą bezbronną i delikatną kokietką a podłym i obleśnym koksem jest swoista sieć wymiany danych. Tytułowy CAN to skomplikowana dwustopniowa magistrala .CAN wysoki to linia bardzo ważnych informacji bez których sterownik nie da nam spokoju. W uproszczeniu "Kochanie chodź wyjedziemy gdzieś na weekend" i wiele innych istotnych pytań np. "Gdzie byłeś wczoraj wieczorem ? Czemu śmierdzi od Ciebie wódą?". Odpowiedź ,że z kumplami na szachach raczej nic nie pomoże, baa wręcz przeciwnie spowoduje zablokowanie dalszej transmisji. Instalacja nie wytrzymała napięcia, sterownik zablokowany, silnik zgubił gdzieś zapłon. Kapota! Foch bo tak można określić owy tryb awaryjny może trwać długo. Tak długo aż osoba trzecia, czyli zazwyczaj skromny wyszkolony i piekielnie dobry diagnosta < Tak, tak mówię o sobie> ogarnie instalację do kupy. Kilka chwil i po problemie. Nic bardziej mylnego. Raz powstały problem ma długofalowe konsekwencje! Przepięcie poszło gdzieś dalej i silnik nagle zaczęło zalewać. Mimo ciągłych korekt sterownik sam sobie nie radzi a silnik robi swoje. Bo jak tu sobie poradzić gdy instalacja się sypnęła? Rozwiązanie jest jedne - wymienić na nowszy model ! Nie serce, nie komputer a owe pokurwione, nietrwałe przewodziki które tak łatwo uszkodzić. Zabieg drogi i czasochłonny ale jeśli wszystko pasuje Plug & Play to po co dalej kombinować? W teorii wszystko jest proste choć owej sieci sam nie ogarniam, co widać na załączonym obrazku  :( Więc moje drogie, niezwykle złożone i skomplikowane  Panie dbajcie o ową magistralę i nie wysyłajcie sprzecznych sygnałów bo przypominam ,że konstrukcja silnika ma 100 lat a CAN i sterownik ok 30. Zapewne dostanę szlaban od kumpli  ale to napiszę - to raczej my nie ogarniamy tego ogromu informacji! Złamałem właśnie jedną ze swoich głównych zasad : "nigdy do niczego się nie przyznawaj. złapią cię pijanego w samochodzie - mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni - mów, że to pożyczone spodnie.. a jak cię złapią na kradzieży za rękę - mów że to nie twoja ręka" ale cóż ...

wtorek, 31 stycznia 2012

Zima

Jakiś genialny spec od reklamy uświadomił zarząd Renault, że : "Zima jest zimna" . Gratuluję weny i pomysłu! Jednak w tym roku, czyli jak co roku każdy narzekał : "Nie ma śniegu na święta " albo "Co to za zima bez mrozu "Bla Bla Bla ... Coś w tym jest, bo w końcu zamiast zajadać się schabowym w sylwestra, do wódeczki były kilogramy karkóweczki, notabene z 150kg grilla który jakimś cudem wylądował na tarasie. Wielce prawdopodobne jest, że przy jego ustawianiu pomagali kosmici, bo jak taki wychudzony Rysiek z Klanu jak Ja mógł go tam zaciągnąć? Wracając jednak do warunków biometeo które mamy w tym momencie za oknem - upragniony śnieg i mróz, przez który co 4 kierowca ma problem z uruchomieniem auta! No tak, bo jak można bez problemu odpalić auto które kupiliśmy w komisie: nówka sztuka, import od Helmuta, 180tyś w kołach. Ktoś zapomniał, że koła są cztery .Więc co chwile dostaję polecenie służbowe "Bercik zapierdalaj na stację bo jakiś Litwin dzwonił ,że nie może odpalić Skakanki".  Jadę, koniec końców jestem jak Poczta ale trzeba dodać ,że nie polska - czy śnieg czy mróz ludziom trzeba pomóc .Odkręcam filtr paliwa i nagle odzywa się moje męskie, fioletowe HTC : "Czy oni kurwa nie wiedzą, że mam zajęte ręce?". Piękny telefonik znowu przez dwa dni będzie śmierdział dieslem ale czego się nie robi by zaspokoić potrzeby zmrożonego ludu! Palce zamarzają bo w końcu przypełzł do nas kochany Dziadek Mróz od Sowietów, wieje przy tym jak na Podhalu. Odbieram : "Idziemy na piwo?" ... No ja pierdole, od 2 lat nie wychodzę w środku tygodnia na bro bo to zawsze kończy się źle. Odpowiadam jednak grzecznie: "Dobra, kurwa nie mam czasu" .Kręcę ,kręcę odpowietrzam, po 2 godzinach na takiej piździawicy czuję, że zaraz umrę. Jednak sukces, złom odpalił kasa przeliczona, ciśniemy na bazę. Jeszcze chwila i do domciu. Przeciętny facet wracając do domu po takim epickim dniu, myśli tylko by utulić swoje odmrożone uszy w wielkich, skowyrnych i ciepłych piersiach. Muka, Panie Prezydencie właścicielka M-Pakietu o którym wspominałeś, jest gdzieś 150 lat świetlnych stąd. Pozostaje tylko Jack, z lodem żeby nie narażać się na szok termiczny. Zdrówko !

niedziela, 29 stycznia 2012

Ewenement

Każdy posiada jakieś EGO. Jedni mniejsze, inni coś na kształt MacArthura który usilnie twierdził, że jest pierwszy po Panu Bogu, a  Papież to jego zagorzały fan. Zostawmy jednak Douglasa i jego perfumerie w spokoju, przejdźmy do meritum. Życie zaczyna się gdy zaczynasz sobie zdawać sprawę z tego, że do tej pory robiłeś zbyt wiele dla otoczenia które ruchało Cię częściej niż króliki podczas ruji. Bycie samolubnym, egoistycznym chamem to nie bułka z masłem ... wiąże się to z wieloma problemami. Gdy śmiesznie gestykulująca nauczycielka od chemii nazywa Cię tytułowym ewenementem, zaczyna robić się ciekawie. Wszystko jest git jeśli nie chodzi jej o to, że przez 20 lat pracy nikt nie oddał jej pustej kartki z klasówką. No cóż nikt nie mówił, że  ma cię klepać po tyłku jak Flo Rida swoje cziksy w teledysku Turn Around :) Reasumując cukierkowo i słitaśnie jest gdy masz 6 lat, a twoje jedyne zmartwienie to zgubiona peleryna Batmana .Spierdoliłeś pelerynę ? Don't worry, w sklepie mają ich na pęczki - trzeba mieć tylko walutę. Mając napompowane ego i małego ciężko będzie zostać gwiazdą porno formatu Rocco :[ a więc myylionyy zieloniutkich $$ uciekło wam sprzed nosa.  Jest na to rada, żywot gitarzysty nie jest ciężki - plan był dobry z realizacją i talentem gorzej - szkoła muzyczna zafascynowała mnie na 3 miesiące .Dalej nic, wena spierdoliła razem z paskiem na świadectwie i marzeniami o nowym rowerze ... Przyszedł czas Tony Hawka, poobijanych kończyn, wybitych szyb na Capitolu. Robiąc pop shovita na 3 decki daleko nie dotrzemy. Nie ma się co przejmować. Masz możliwość to działaj.  Miej to w dzwonku usilne starania sprowadzenia twojej szacownej persony do parteru. Wypowiadając swoje zdanie < co gorsza, zazwyczaj mając rację > narażasz się na ataki i opinie otoczenia, która przykleja Ci łatkę aroganckiego prostaka ... Stare Indiańskie przysłowie mówi : "Все будет хорошо" a z polskiego na nasze - klata do przodu, zepnij pośladki i zapierdalaj twardo przed siebie.Przy okazji ucząc się na błędach bo "Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi" Fakt,  że słowa te wypowiedział jeden z największych oprychów XX wieku, nie powinno tu mieć jakiegoś istotnego znaczenia. Nasuwa się więc pytanie : Sukces - No to hał aj ken tejk ? Przepisu na to nie posiadam, bo gdyby tak było zapewne leżał bym teraz w Rio i klepał murzynki po tyłkach, a nie pisał tego smętnego Bloga. Świat stracił by swój skurwiały charakter, a życie smak. Bo żyć to trzeba umić Synek ! Elo

Niedziela

Dla statystycznego polaka niedziela to najgorszy dzień tygodnia .Przy  spożyciu 13 l rocznie jesteśmy w czołówce - ekonomiczny epileptyczny europejczyk zamyka się w 6 ... doskonale wiecie ,że nie chodzi tu o mleko ani benzynę .Wstając w niedzielę po imieninach pana Romana choć równie dobrze mogło to być po urodzinach Prezesa Marcina nasza wątroba mówi "Stary chyba Cię pojebało" .Turlamy nasz statystyczny odwłok do łazienki by umyć zęby bo z ust jebie nam na kilometr  ... W rzeczywistości po dmuchnięciu w kolektor ssący naszego samochodu efekt byłby zbliżony do strzału z samostartu .Przyszedł czas na poranną kawę - otwieramy lodówkę a tam echo i trochę światła "Debilu nie kupiłeś mleka wracając wczoraj z pracy" - jedyna nadzieja to trzeźwy członek rodziny któremu tak się śpieszy do sklepu jak Żydowi do Urzędu Skarbowego ! Po pierwszym łyku zastanawiasz się czy przybiłeś wczoraj gwoździa przy barze czy jednak twój heroizm i stamina pozwoliły na spokojny w miarę kontrolowany powrót do domu .Druga myśl czemu nie zawinąłeś za sobą żadnej niewiasty - odpowiedź jest prosta - jesteś fajka a nie Boski Roman .Ubolewasz nad tym jeszcze 29 sekund by po chwili włączyć Tv i zostać zalanym przez potok chuja wartych informacji o stanie naszej gospodarki która ma się gorzej niż twoja wątroba .Pierwszy bit uderza w twe ucho by zasygnalizować Ci ,że pomimo braku zgonu główka jednak pobolewa ... Odwodniłeś się - nieprzypadkowo statystyczny odwłok statystycznego polaka popierdalał wczoraj w tą i z powrotem do łazienki - łapiesz za pustą butelkę wody która odzwierciedla bilans wodny twojego organizmu ... Taka to niedziela i Panie Premierze JAK ŻYĆ gdy pod ręką nie ma lodowatej butelki z dobrze znaną wszystkim parlamentarzystom etykietą Perrier  CDN.