wtorek, 28 lutego 2012

Cycki




Wiele demotów powstało już na ten temat. Moje ulubione powiedzonko " są cycki jest główna" ciągle aktualne.Urządzenie multifunkcyjne jakimi są cycki, piersi, bimbały, zderzak, pakiet to dar od Boga dla Nas facetów. Przyciąga wzrok samców bardziej niż Ferrari Enzo i Eleanor obok siebie. Baaaa - te dwa pagórki powinna posiadać każda kobieta. Jeśli Ich nie posiadasz... hmmm mówi się trudno, ciastka w takim wypadku nie będzie . Moim skromnym zdaniem jeśli chciałbym się umówić z kimś bez cyków to poszedłbym z kumplami na piwo, choć kilku z nich pewnie mogło by założyć sportowy stanik. Właśnie zdarzają się oszustki zakładające mega push-up... To wielkie zło zakrapianych imprez... pląsasz sobie kulturalnie albo nie jak to woli i nagle widzisz "dobry temat". Standardowa procedura, to łowimy - akcja typu  wędka spławik. Zawijasz ją na komnaty, szybkie rączki... stanik spada- spoko tylko dlaczego z cyckami O.o Karramba, jeszcze się nie rozkręciłem a już coś się popsuło - tłumaczę sobie to pewnie wada konstrukcyjna :)
Wielkość i kształt hmmm ... zasadniczo o gustach się nie dyskutuje. Osobiście preferuje M-Pakiet i to konkretny egzemplarz C75 ...  Niezwykłe właściwości które posiadają to kolejny atut za który je kochamy.Okład z młodych piersi jest idealny na stłuczenia oraz stany zapalne, zwłaszcza podbite oko . Stwierdzono również działanie antydepresyjne - Bercik od razu się uspokaja. W zależności od sytuacji obniżają albo podnoszą ciśnienie krwi :) dbają tym samym o nasz układ krwionośny.   Choć nie jednego leszcza przyprawiły o zawał albo o wypadek samochodowy, bo o ten nie trudno zwłaszcza latem gdy chodnikami spacerują one. Lecisz sobie Yamaszką przez łomżyńską aleję gwiazd - wszędzie one gorące i pół nagie ... Masakra, zwłaszcza w duszne dni gdy tak ciężko jest im oddychać. Straszne, prawie jest mi was szkoda. Normalnie idzie się zabić przez te widoki a przynajmniej o skręt szyi nie trudno. Dobrze, że już niedługo będzie ciepło :)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Bokiem

Facecie ogólnie lubią wyrazy z frazą "bok":  zbokiem, obibokiem, skok w bok. 3:20 w nocy przewracam się delikatnie na drugi boczek gdy nagle z bliżej nieokreślonego miejsca w ciemnym pokoju dobiega AC/DC i ich TNT. Co jest kurwa z tą świnią?! Ktoś umarł, że dzwonią o tej porze? Tusk stwierdził, że nie podoła zadaniu i przekaże mi władzę w tym nędznym kraju? Może jednak to Chuck Norris zapomniał jak się kopie z półobrotu albo nie udzielono mu kredytu? Trzeba to sprawdzić, patrzę na wyświetlacza który jest zajechany niczym stopy pielgrzyma - Kiełek. No kurwa mać, jak może mnie budzić w środku nocy. Rozumiem Megan Fox albo moja nowa miłość Blake Lively, bitch plizzz ale Kiełek? No trudno - Halo, słucham, dobry wieczór!  Z drugiej strony lekko zawiany głos Marcina : Bercik ty pamiętasz, ty jaki bieg, ty Kaufland ... że co, że jaki bieg - kiedy ja ostatnio biegałem, cholera za ciężka rozkmina jak na 3 w nocy. Po chwili kolejne pytanie od kiedy jeżdżę bokiem... Jeszcze lepiej ale w sumie łatwiejsze od pytania typu ... "twoje pierwsze piwo". Pomimo późnej pory retrospekcja ostatnich kilku lat i nagle ciach :) przypominasz sobie pierwszą wizytę na Spalarni, jeszcze jako pasażer w Landrnie Kurczaka. Niespodziewane spięcie dyfra i spotkanie z niskoprzelatującym krawężnikiem...Wymiana wahaczy na mieście... dobrze, dwóch ogarniętych na pokładzie...  Ja pierdole : ) złote czasy. Czwartek, śmieszna pora bo przed północą i nagle dyskoteka. Pytanie Milicjantów skierowane do koleszki w Lanosie " Panie kierowco a gaśnica?" . Człowiek od TheW mój idol - "Panie oficerze mam system gaśniczy- mogę zademonstrować ale to koszt ok 3tysięcy" Mina Niebieskiego był warta powiększonych cycków Pameli i Big Macka razem :) Kłęby dymu na każdym skrzyżowaniu ... Kochane RWD i killowanie śmiesznych Civiców obwieszonych laminatem, jak ja za tym tęsknię . Wracając do Kiełka  który dzwonił w środku nocy ... Ledwo gadał ale jeszcze jakaś pizda z boku go nakręcała i usilnie twierdziła, że nie umiem jeździć ?! No skandal ! Że ja nie umiem ... Ciężko tu porównywać moje umiejętności do ścisłej czołówki PFD albo chociaż Kurczaka bo to inna liczba wymienionych felg i opon. Cóż challenge accepted - czas skopać kilka tyłków bo widzę, że młodzieży brakuje szacunku do łomżyńskiego ambasadora upalania lacza.

niedziela, 26 lutego 2012

Demoty

Jednych śmieszą, innych motywują, kolejnych demotywują a czwarty ich nie odwiedza. Dominuje apolityczność i obnażanie słabości systemu którego jesteśmy członkami. Człowiek przeglądając tego typu portale uświadamia sobie, że nie jest jedynym z podobnymi poglądami. Twój uśmiech jednak szybko ginie w odmętach szarej codzienności. Widząc sytuacje polityczno-gospodarczą na którą jednostka nie ma żadnego wpływu, idzie załamka po całości. Zasadniczo zawsze można kupić kałacha i pojechać na Wiejską ale skutek będzie odwrotny bo rodziny naszych kochanych posłów dostaną większe odszkodowania niż roczna pensja prezesa Orlenu. Myśl o założeniu partii politycznej Demotywatory.pl pozostaje jedynym racjonalnym rozwiązaniem. No tak ale jak to zrobić, nikt łatwo nie odda możliwości kontrolowania życia 36mln polaków. Moja ostatnia fejbookowa debata dowiodła, że otaczają nas oszołomy. Taki Krzychu Jarzyna stwierdził, że " apolityczność to chowanie się i bycie bezpłciowcem". No kurwa mać, człowiek przedstawia swoje racjonalne argumenty a taka pizdeczka wyskakuje mi z tekstem "nie dyskutuj z debilem bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem" - najchętniej znalazł bym kolesia przestrzelił mu kolano i porzucił pod schroniskiem dla bezdomnych psów z przyklejoną karteczką " karma ". Pan Krzysztof ewidentnie nadaje się na polityka, nie dopuszcza do swojego ograniczonego umysłu możliwości, że to jednak ktoś inny ma rację. Bądźmy szczerzy, jesteśmy w dupie właśnie przez takie osoby, które wolą się kłócić i debatować o dupie Maryny niż posłuchać się kogoś pokroju doktora Leszka Balcerowicza, który zdemotywował rząd uruchamiając zegar długu publicznego. Cyferki zapierdalają jak szalone, paliwo drożeje i za co taki bezrobotny ma zatankować swojego Jaguara. Trauma, nic tylko zamontować zasilanie HHO ale co się stanie gdy nasz kochany Premier Tusk obłoży akcyzą wodę pitną. Pozostało nam odpowiedzieć na pytanie ile jeszcze wytrzymamy w tym szambie? Z dnia na dzień napawa mnie obrzydzenie do pseudodemokracji która nas otacza. Wykwalifikowane osoby które decydują o tym za ile Staniórski kupi LPG do swojej hybrydowej Meganki i po jakich drogach będzie się poruszał tym francuskim padłem. Masakra. MON kupuje F16, kancelaria prezydenta słowniki ortograficzne dla naszego kochanego Pana Prezydenta. Grupa społeczna sponsorowana przez UE - czytaj rolnicy - która zawsze przyjeżdżała do mnie i płakała podczas płacenia za usługę po czym wyciągała papugę 100zł, nadal płacze tylko teraz papugi już nie wyciąga. Palikot wali w chuja tak jak każdy polityk. Ktoś ma pomysł, jak rozwiązać nasze problemy z terrorystami za sterami tego mimo wszystko pięknego państwa ?

piątek, 24 lutego 2012

Friday

Raz na 3000 tysiące lat trafisz na taki skurwiały dzień, gdy wszelkie pozytywy które Cię ostatnio spotkały możesz sobie wsadzić po prostu w dupę. Za 3 godziny kończysz pracę zaczyna się weekend. Dziwna sprawa, cotygodniowa euforia gdzieś zaginęła. Mimo tego, że dostałeś dziś łapówę w postaci buteleczki szkockiej i kiełbaskę od najlepszego wędliniarza w województwie, wcale Cię to nie rusza. Wczoraj doliczyłeś się niezłej sumki na koncie a prognozy na najbliższy okres są jak najbardziej pozytywne. Po dwóch latach znowu zasiądziesz za sterami jednośladu... Po raz kolejny będziesz miał 100 koni między nogami. Długo wyczekiwane wakacje poza granicami tego pojebanego kraju są w zasięgu ręki. Słońce plaża zimne drinki... nutella do naleśników na śniadanie mmmmm High-fucking-life Co najważniejsze masz z kim jechać. Wystarczy wybrać kierunek i zrobić przelew - podobno darmowy tak przynajmniej ściemniała mi Pani w banku :)
Nie wiesz co jest powodem twojego doła. Słoneczne dni porównywalne z tymi na biegunie północnym. Porwali Cię kosmici? Jednego jesteś pewniej - jest chujowo. Czujesz, że zaraz rozpadniesz się na milion malutkich puzzli. Pytanie kto pozbiera ten pierdolnik? Chętnych zliczył bym na palcach jednej ręki. To Urząd Skarbowy, ZUS i NIK. Pozostałe palce w zanadrzu to Vat i akcyza. Wyjścia są dwa. Skoczyć z mostu do Narwii. Odpada - nie po to chodziłem 5lat do klasy o profilu bliologiczno-chemicznym żeby teraz zatruwać i tak ledwo żyjący ciek wodny. Pozostało mi opierdolić Nussbeissera i czekać aż deprecha minie, a dupa rośnie od słodyczy !

środa, 22 lutego 2012

Super Tydzień

Nie trzeba być Harrym z Tybetu albo Nostradamusem żeby stwierdzić, że nadchodzący tydzień będzie chujowy. Powrót do rzeczywistości po zajebistym dniu zawsze jest trudny. Jeszcze wczoraj pędziłeś do Olsztyna nowym dyliżansem, fakt że kolor super męski - BabyBlue - ale cóż nie można mieć wszystkiego. Dziś tłuczesz się do pracy dynamiczną niczym nasza gospodarka Meganką, bo jakaś pizda wyjechała bezpośrednio przed maskę twojego kochanego Jaguara. Mając stówę na blacie ciężko jest ominąć wielkiego jak dom Mercedesa. Zimno, ciemno i do domu daleko. Przeziębiony i zakatarzony patrzysz jak towarzysz za wschodniej granicy drepcze po warsztacie bez koszulki i w klapkach. Masakra ! Koleś umył sobie głowę pod kranem z którego leci lodowata woda i zapierdala prawie na waleta do samochodu. Na sam widok dostaję dreszczy. Zbyt długa zimna załatwi nawet najtwardszego zawodnika. Środa, a ty leżysz jak małe dziecko pod ciepłą kołderką, czekając na ocieplenie klimatu. 2012 - miał być koniec świata, 40 stopniowa gorączka, powodzie jakieś rozrywki typu zamieszki tymczasem cały kraj jara się pierdołami. Gigantyczne odprawy dla urzędasów, chuj z tego skoro skończyły mi się płatki :(  najbliższy sklep w sąsiednie galaktyce. Śmierć głodowa murowana. No cóż, mega przekrętom nie sposób zaradzić a śniadanie zjeść trzeba. Koniec końców to najważniejszy posiłek dnia. Dieta ala Tap Madl może to i nie jest ale mam nadzieję że kilogramy pochłanianych protein pójdą w bajcepsy a nie w oponkę okalającą brzuszek! Ścisły post który dziś obowiązuje statystycznego polaka - jestem za jak najbardziej! Wysłałem nawet swojego leniwego brata po dietetyczne i delikatne mięso na steki. Polędwica wołowa w Środę Popielcową idealnie pasuje do tak zagorzałego katolika jakim Bercik. Pójdę jeszcze się wyspowiadać tak dla zasady! Bo nie ma to jak opowiadanie swoich niecnych zachowań człowiekowi który częściej odwiedza burdele niż jednostki dochodzeniowe ABW. 
Tak więc wegetujesz czekając na weekend z nadzieją, że w międzyczasie skończysz wreszcie wniosek do Urzędu pracy i odzyskasz część pieniędzy które wpompowujesz codziennie na konto skarbu państwa tankując astronomicznie drogie paliwa. Weny brak, MS Office brak - został na poprzednim netbooku który spierdolił się w bliżej nie znanych okolicznościach! Nowy Dell kupiony za gotówkę bo niewolnikom z firmy załatwiającej raty nie chciało się wykonać telefonu do pracodawcy. Nie pozostało nic tylko wypić zgrzewkę RedBulli i iść spać ! 

niedziela, 19 lutego 2012

Melanż ostateczny

Smętna sobota. Wpadasz do klubu z ekipą, młode wilki :) bo chłopaki to są w agencjach - na wejściu brakuje tylko Miami Vice In The Air Tonight Phila Collinsa. Dupy odpicowane jak by to była ich ostatnia noc. Melanż jak co tydzień a te ubierają się jak stróż w Boże Ciało. Sylwestrowo-weselne kreacje - jakaś masakra - świecą się jak chromy na Impali a szpachli więcej niż na przeciętnej Bemce. Po słowackim likierze masz chęć na łyche. Kolejka do baru większa niż za komuny po mięso... No tak bo to ciut nie święta - czas się pokazać szarpnąć się i rzucić 60zł za butelkę. Stwierdzasz pierdolić to - siadasz, wódka przyjdzie sama. Marcin płacze bo stolik miał być przy parkiecie - pokój z widokiem na wojnę. Nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło, rezerwacja blisko baru i szlaku którym musi przejść każdy temat w lokalu. Damska toaleta - tak, tak prędzej czy później każda będzie musiała odwiedzić tą komnatę. Jedno piwo przez 3 godziny a one zapierdalają do ubikacji jak z zapaleniem pęcherza. Dobrze, że chociaż Dj ogarnia trochę bardziej niż te całe towarzystwo. Wszędzie znajomi, przez lokal można iść z ręką w górze napieralając high five ala Barney. No bo jak nie znać ludzi w 60tysięcznym mieście? Fakt - wylęgarnia talentów jak określił ową miejscówkę Tomasz. Co tydzień pojawiają się nowe zjawiska. Prócz lejdis for one night roi się tam od 70kg "karków" którzy przychodzą napompować swoje ego przepychając się i strzelając wszystkich z bara. No super kurwa super ... W sumie kiedyś miałem podobnie tyle że wybierałem zawsze większych i tych którzy kozaczyli się najbardziej, jaka w tym logika startować do kogoś swojej postury albo słabszego. Żenua - jak już odpowiesz kulturalnie na zaczepkę : "Dawaj cwelu wychodzimy" nagle odpowiednik Vina Diesela w wadze koguciej zaczyna myśleć, że to chyba nie był dobry pomysł. Fakt zdarzy się, że na autopilocie coś się odjebie, za co Wojtuś przepraszam : P ale cóż całe życie z wariatami. 
Kocham trzeźwe poranki organizowane przez Policję - zwłaszcza gdy jestem trzeźwy - tak też jest dziś. To ci dopiero niespodzianka - niedziela 10.00 a w wydychanym null. Historia przedstawiona to retrospekcja każdego dotychczasowego melanżu - same shit every week ! Czas na kawę.

sobota, 18 lutego 2012

Witaminki

Jest kilka rzeczy które powodują uśmiech na mej twarzy. Pierwsza z nich to sytuacja polityczno-gospodarcza w Polsce - konam bo na płacz jest już za późno. Mógłbym wymieniać tak długo ale dziś będzie o ... chuj wie czym bo inaczej tego nazwać nie można. Kręcę sobie śrubeczkę w pracy w RMF FM leci reklama pedalskich witamin - Co sekundę gdzieś w Polsce ktoś zażywa ... Sratata. I tak co 20 minut reklamy farmaceutyków. Najwidoczniej to jedyna branża która nie odczuła kryzysu. Przez cały dzień witaminki, pizdy, szminki. Gdyby nie felietony Olbratowskiego z rana i elokwentni prowadzący wyjebał bym owy odbiornik razem z tymi reklamami. Bo ile  zdrowy samiec alfa może słuchać o pigułkach na potencję?! Od samego słuchania uszy więdną a pała mięknie! Specjaliści kurwa od erekcji... Jedna wielka pierdolona patologia, jak nie zatwardzenie to biegunka. Jak można komuś cały dzień pierdolić takie smuty. To jest wprowadzanie klienta w błąd i ja nie zapłacę! Rozumiem wszystko, chęć zysku i dotarcia do szerokiej grupy odbiorców. Agencje reklamowe najwidoczniej zatrudniają już tak kreatywnych i oczytanych pracowników, że chyba Minister Mucha wie więcej o 3 lidze hokeja w Polsce - to jednak temat na oddzielny post :) Doprowadzony do szału Mamed Khalidov to przy mnie pikuś... banda osłów zatwierdzająca te reklamy powinna być wypatroszona i przeciągnięta pod kilem, a ich rodziny wysłane do Mc Donaldsa na stypę po super zdrową sałatkę z czymś co wygląda jak kurczak! Jak tu zostać przy zdrowych zmysłach, skoro z każdej strony jesteś bombardowany przez rządnych zysku piratów farmaceutycznych. Dobra idę bo tak się zestresowałem tą całą sytuacją, że chyba czas łyknąć Nerwomix  :)

wtorek, 14 lutego 2012

M3

"Kochane baby, ach! te baby!" O kobietach można by napisać dużo... ale że mam tylko 5 minut zilustruję to w 349 słowach. Osobnik z chromosomem XY wybiera partnerkę tak jak auto. W zależności od charakteru i stanu portfela - pamiętajmy jaki stan konta taki stan ducha - ma do wyboru kilka opcji. Proste, przeciętne i niezbyt intrygujące można porównać do Hondy Civic. Niby fajne ale ile byś nie inwestował i poświęcał czasu, to nadal będzie Civcic a nie hardcorowe S2000. Brak frajdy z jazdy - ogólnie jest bo jest - punktuje sobie tym, że mało pali i jest tania w utrzymaniu. Na drugim końcu jeśli chodzi o $$ są włoskie piękności. Ferrari jest zazwyczaj kupione w jednym celu - stać mnie to mam, niech ludzie widzą. Astronomicznie drogie w zakupie a jeszcze droższe w eksploatacji. Można je porównać do top modelek - leży i pachnie - popatrzysz sobie, poużywasz, pokażesz się przed publiką i odstawiasz do garażu. Prawda jest taka, że pożytek z niej niewielki. Jak to z makarońskimi wehikułami bywa - pierdolą się non stop, wymagają częstych przeglądów i zabiegów kosmetycznych. Dla mnie osobiści najlepszym rozwiązaniem są klasyki - E30 M3 - niskie, zgrabne i o idealnych proporcjach. Perełki z okresu świetności posiadające dusze i charakter. Czasami ciężko jest je ogarnąć bo o systemach bezpieczeństwa nikt wtedy nie słyszał. Nie ogarniasz wyjebie Cię na zakręcie - kontrolujesz masz wielki fun ale i tak stracisz przez nie od chuja zdrowia a o nerwach nie wspomnę. Spalanie pozostawia wiele do życzenia, utrzymanie też nie jest proste. Mimo długich poszukiwań, zazwyczaj trafisz na egzemplarz po przejściach. Pamiętaj jednak, że drugiego takiego możesz nie znaleźć bo tych wartościowych jest coraz mniej. Jeśli nie poświęcisz im odpowiednio dużo czasu - znikną szybciej niż się pojawiły. Nie jesteś pasjonatem motoryzacji, nie masz charakteru to nie krytykuj innych i wsiadaj do swojego Civica i jedź na spot do Tesco.

Walim Drinki



Walentynki ! Komunistyczno-komercyjne święto którego patronem jest koleś odpowiedzialny za ludzi chorych umysłowo. Już na samym początku stwierdzasz, że jest grubo. Bardziej komercyjny jest chyba tylko piątkowy blok filmowy na TVN'nie - w którym gdzieś między reklamami leci Władca Pierścieni. Od rana w radiu bębnią tylko "aj low ju" itd. No kurwa ! straszne straszne i jeszcze raz straszne - bo jakim trzeba być człowiekiem, żeby ukochanej sprezentować kwiaty tylko raz w roku będą pod presją otoczenia. Każdy tak robi- tłumaczysz sobie stojąc w długiej jak mur chiński kolejce do kwiaciarni. A tu chuj niespodzianka! Nie każdy O.o kolejny szok. Trzy lata temu Tomasz J. do spółki z Norbertem S. - zapoczątkowali nową epokę i zmodernizowali 14 Lutego. Zamiast iść z białogłowymi do kina na jakiś pedalski film o miłości - uderzyli do Parku. Był to epicki melanż który na długi czas zapamięta ochrona owego lokalu. Brakowało tylko Oddziału Szturmowego z komendy na Mokotowie. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Jednak człowiek powoli wyrasta z tych terrorystycznych nawyków. Jeszcze w piątek zamuliłem i odpuściłem siłownię. Myślę sobie - ZAJEBIŚCIE , nie będę zamulał we wtorek w domu - zrobimy klatkę i przedramię. Kolejny ciężki i nudny trening został zweryfikowany przez 50kg  rzeczywistość. Nadal jest dla mnie dziwne i niezrozumiałe - w jaki sposób one to robią? Nie było Armbara ani prawego prostego a ty wielki zły barbarzyńca wymiękłeś. Patologia - te słowo idealnie zobrazuje dzisiejszy dzień. Lecę w miasto w poszukiwaniu Milki o smaku jogurtowo-truskawkowym.


Cytat z Wikipedii:

Masakra w dniu Świętego Walentego − masowe morderstwo popełnione przez gang Ala Capone na członkach konkurencyjnego North Side Gang, do którego doszło 14 lutego 1929 roku w Chicago, czyli w dzień Świętego Walentego

W USA mają rozmach :)



A tak serio wszystkim zakochanym życzę miłych Walentynek... 
Moi drodzy single pozostaje wam jedynie promocja w Lidlu ... Dobry Jack nie jest zły !  

niedziela, 12 lutego 2012

Autobahn



Wstajesz rano, to podobno niedziela. Każdemu trafia się taki tydzień, że czuje się jak mucha rozmazana na bocznej szybie w Balbinie Hypkiego. Życie zapierdala jak szalone. Jeszcze wczoraj słuchałeś Whitney Houston i jej epickiej nuty z Bodyguarda , czekając na telefon od tej przez którą miękną Ci nogi. Dziś nie ma Whitney, pozostały tylko nuty z YT HTC i kawa z Mc. Swój nędzny żywot możesz porównać do niemieckiej autostrady. Obowiązuje brak ograniczenia prędkości. Siedzisz w Mercu W211 i turlasz się 230 na godzinę, by po chwili stwierdzić, że przegapiłeś zjazd na Berlin. Przez myśl przebiega Ci tylko jedno krótkie słowo w języku wroga "scheisse". Ze smutkiem stwierdzasz, że nie można zawrócić. Kolejny zjazd będzie za hmmm o Kurwa i jeszcze dalej. To co przeżyłeś jest twoje, nikt Ci tego nie zabierze. Błędy, porażki i sukcesy wszystko należy do Ciebie. Poczynając od prawego prostego i wszystkich nokautów, kończąc na oblanych egzaminach z matmy. Człowiek uczy się na błędach, najlepiej uczyć się na cudzych ale nie zawsze istnieje tak możliwość. Te przytłaczające zdarzenia są ważniejsze od tych kilku pozytywnych sekund które miałeś w swoim życiu. To właśnie je zapamiętasz i one pozostaną w twoim umyśle do końca twych dni. Nie liczy się to ile kryminalnych zagadek Miami udało się rozwiązać, ta jedna nierozwikłana nie pozwoli Ci zasnąć. Tak to już jest i często nie da się nic zmienić w tej materii. Bez względu na to kim jesteś i gdzie teraz przebywasz, czytasz ten post czy też może nie. Jesteś za PiSem czy też kibicujesz Obamie. Nie różnimy się prawie wcale. Nie masz wielkiego wpływu na to kim jesteś. Urodziłeś się pod koniec XX, jesteś mieszaniną DNA swoich rodziców których wybrać też nie mogłeś. Pozostało zacytować DonGuralesko






40 milionów serc bije tutaj,
zimny kraj, zimne flow, zimna wóda
zresztą
wiesz jak jest - przecież żyjesz tutaj,
zimny kraj, zimne flow, zimna wóda




To by było na tyle !

czwartek, 9 lutego 2012

Le Mans

9 Luty. W przyszłym tygodniu smutne jak pizda prostytutki święto "zakochanych". Nie o tym będzie dziś mowa - wrócimy do tego bagna we wtorek ! Minął ponad miesiąc od Sylwestra. Co stało się z waszymi postanowieniami noworocznymi? Czy Pani Basia pożegnała się ze swoją nadwagą a Rafał zapisał się na kurs tańca? Taaaaaa proszę was - ściemniać to ja ale nie mi! Baśka po 3 wizytach na siłowni stwierdziła, że jednak akceptuje swoją tuszę. Zajebisty Rafał doszedł do wniosku, że jest jednak zajebisty i do wyrywania Cziksów umiejętności Maseraka nie są mu wcale potrzebne. Z kolei jakiś inny ktoś nie ma czasu! Przecież nikt nie ma czasu żeby chodzić na basen. Polska kraina mlekiem i miodem płynąca gdzie rolnicy śmigają Mercami a bezrobotni Jaguarami! Więc jeśli maluczki człowieczku twierdzisz, że nie masz czasu jesteś w błędzie. Przeciętny posiadacz Jaguara wstaje 6 o'clock in the morning. Mleko z kawą - bo takie proporcje stosuje :) szybkie śniadanie i zapierdol od 7 do 7 z przerwą na FB albo nie. Przez ten czas stara się wyrwać jak najwięcej Eurogąbek od Litwinów - używając przy tym kaleczonego rosyjskiego. Po 24 godzinach zapierdalania - bo czas w Cydzynie mnożymy przez 2 - jestem styrany jak V8 Audi po wyścigu w Le Mans. Powrót do domu - szama, szałer, szybko wszystko kurwa na SZ. Siłownia, Blog, wizyta na Fb. Przed snem chwila z książką, bo skąd niby mam brać pomysły na te wszystkie głupoty publikowane na tej stronie. Więc jeśli twoim skromnym zdaniem nie masz czasu albo brakuje Ci energii do życia - pożyczę, dla kumpli wszystko, no problem ale na lichwiarski procent. Ten post nie jest żeby was ganić, a tym bardziej by napompować już i tak kurewsko wielkie Ego Bercika. Tu chodzi o to żebyś Kowalski ewentualnie Kowalska zabrała się do roboty ! Nie ma, że boli, chcieć to móc! Jutro widzę was wszystkich pracujących nad kondycją fizyczną albo intelektualną. Ewentualna nieobecność będzie skutkowała wizytą Silnorękiego. Czy to jasne ? Nie słyszę ! No już lepiej :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Pif Paf do Przytułku traf

Wbijamy się we dwóch - Prezes i Kardynał. Melanż zapowiada się epicko czy może episkopacko. Wizyta przy grobowej desce - bar przy którym nie raz przybiłem gwoździa. Krzyczę, że ksiądz w potrzebie. Marcin z góry nie nadaje się na ministranta albo księgowego, ile by nie było na tacy i pójdzie w obieg. W końcu jak się szlachta bawi koszta się nie liczą. Grzecznie prosi naszą ulubioną barmankę o dwa szociki, w końcu dżentelmen pełną gębą. Nagle pada pytanie: Co do picia? Odpowiadam puki język jeszcze się nie plącze- Soczek!  Jaki soczek ?  Wiadomo ,że zimny ale nasza Pani Agnieszka  lubi terroryzować spragnionych klientów. Płacę gotówką, choć kiedy przyciśnie mnie już kryzys podobno odbieram telefony i wysyłam SMS'y z terminala O.o dziwna sprawa. Tak to już bywa gdy ciało z wódką przegrywa. Obrót na pięcie i dalej zrobić tour de Yama. Białogłowych zatrzęsienie, powodem tego jest Morowy czy może drogie niewiasty czekają na spowiedź u Kardynała? Podbiega nagle rasowa blond platyna i pyta czy jestem prawdziwym księdzem. Uprzejmie donoszę, że po straceniu całego oddziału na misji w Afganistanie przestałem być kapelanem i wróciłem do cywila. Bidulka prawie się popłakała ale cóż począć ściemniać trzeba umić synek :) Dziwna sprawa nie była jedyną która w to uwierzyła, chyba czas zastanowić się nad pracą w kontrwywiadzie. Dwu osobowy odział szturmowy który rozkręci albo rozpierdoli każdą imprezę nóg na loterii nie wygrał - czas się klapnąć. Po drodze do stolika mijamy Janka Sie Gra Sie Ma. Topowy Łomżyński celebryta, biały brat bliźniak Mr T za którym turla się prawie bramkarz. Tadzik. Kawał bydlaka - 45kg żywego MMA. Lubi krzyczeć na pijane laski pląsające po parkiecie - w końcu to jego kategoria wagowa. Pan Prezes ratuje mu życie stwierdzając, że nie ma czasu na judo bo cziksy stygną na kanapie. Tak właśnie - cziksy - bo to dla nich osobniki z chromosomem Y przybywają na melanż. Jedni lubią z nimi tańczyć, inni z kolei patrzeć. Bercik osobiście woli się najebać. Why? Większość z nich przychodzi szczuć i uwodzić swoim tyłkiem - czasami nawet zacnym - czekając aż któryś z osłów postawi im drina. Łomżyńskie Damy bo tak można nazwać tą zamkniętą grupę, czekają na swego księcia z reklamy Old Spice'a. Spójrz na mnie, teraz na swojego faceta i znowu na mnie... i spierdalaj. Od Kardynała możesz dostać najwyżej na sznurek od snopowiązałki, z którego zrobisz sobie nowe fikuśne stringi. Tym oto niezwykle pozytywnym akcentem kończymy ten szalony odcinek :) CDN


                    Pozdrawiam moje ulubione barmanki : A&A !

sobota, 4 lutego 2012

Paul & Pierre

Od wieków jednym z ulubionych tematów artystów była walka dobra ze złem. Na początku był chaos.  Następnie Homer wparował ze swoją Iliadą. Owe arcydzieło przedstawia nam największą starożytną wojnę o dupę super Tap Madl - Hellen of Troy. To akurat się nie liczy, bo to akurat zła kobieta była. Na naszych nudnych lekcjach historii mieliśmy sporo przykładów takich zmagań. Wiele z nich doczekało się ekranizacji. O kilku nawet warto wspomnieć : Król Lew, Zakochany Kundel oraz Mortal Komat. Co do tego ostatniego nie jestem pewien, podchodzi mi to bardziej pod komedię romantyczną ale w ostateczności ujdzie. Naszemu pokoleniu nie dane jest zmagać się z komunizmem, faszyzmem oraz innego rodzaju dyktaturami. Pozostał nam skurwiały system i 460 świń do wykarmienia na Wiejskiej. Sprzeciw wobec kumoterstwa i innych zboczeń "demokratycznych rządów" przeciętnemu Polakowi wydaje się odległy, nie licząc protestów wobec ACTA. Statystyczny Kowalski zmaga się na co dzień z dwoma panami o francusko brzmiących nazwiskach. Jeden to synonim dobra ładu - Paul-Jean Deque. Po drugiej stronie barykady stacjonuje Pierre Dolnique. Uosobienie chaosu, ciemności. Można porównać go do naszych wschodnich sąsiadów. Gdy raz wtargnie do naszego uporządkowanego życia, trzeba użyć drastycznych środków by opuścił progi naszego domu, mieszkania. Każdy niby jakoś sobie radzi z tonami notatek, rachunków które zalegają na naszych biurkach. Podobno w porządek w chaosie odnajdzie tylko geniusz. Nie oszukujmy się, nie macie IQ na poziomie 160. Jak zwykle to bywa siły dobra mają swojego bohatera który czeka na odpowiednią chwilę. Zanim się to jednak stanie, cywile ponoszą wielkie straty. Pendrive'y, numery telefonów do super lasek zapisane pośpiesznie na malutkich karteczkach, zagubione gdzieś w tym bałaganie, same się nie odnajdą. Trzeba kiedyś pogodzić się ze ściereczką, i odkurzaczem. Mr Deque kiedyś w końcu wkroczy niespodziewanie do twego życia. Niezapowiedziana wizyta rodziców lub partnera? Twój taniej z mopem można wtedy porównać jedynie do akrobacji Patrick Swayze'ego w Dirty Dancing. Każdy doskonale wie, że nie ważnie jak zaczynasz ale jak kończysz :) Tym oto pozytywnym akcentem kończę swój wywód. Zapomniał bym o jednym ... sam jestem pod zaborem sił zła, tak więc jeśli któraś z miłych pań się nudzi :) zapraszam    

czwartek, 2 lutego 2012

Dżents


Wspominałem już zapewne, że jestem zły, niedobry i fee. Bywa, takie to nastały piękne czas gdy dżentelmeni i romantycy nie mają szans na przetrwanie.  Jak? Jak Ja wyglądam zapierdalając przez całe miasto z bukietem róż? Biegnąc z Kałachem na ramieniu przykuwał bym mniej uwagi. Ciągłe spojrzenia  typu: "Co za osioł w tych czasach kupuje kwiaty?" albo "Pewnie coś przeskrobał i teraz będzie błagał o wybaczenie". Chryste zmiłuj się nade mną, bo chyba obejrzałem za dużo komedii romantycznych. Biedny Bercik chciał zabłysnąć, kupił kwiaty  z tytułu czwartek żeby komuś zrobić przyjemność. Zamiast tego dostał jeszcze na wejściu kilka epitetów. Brawo! Pozostało tylko przestrzelić sobie kolano dziewiątką! Nic się nie stało, przecież my faceci nie mamy serca! Co gorsza jeżeli rzekomo mamy, to między nogami razem z mózgiem! Kwiaty i czekoladki to fee ale wieczorem każda chciał by wypić drinka. Patologia!
Nic tylko obrać strategię Barneya z How I Met Your Mother. Wiecznie na fali i wszystko wali :) Romantycznie to można poupalać swoje BMW, bo tylko raczej one doceni starania i godziny pucowania! Setki $$ na gadżety i złote bransolety <chodzi o felgi, mimo tego ,że jestem czarny nie pochwalam stylu Mr T>. Dżentsa nie ma nawet co udawać, bo wymiernym skutkiem z owej zabawy będzie debet na koncie. Czasy są ciężkie, Skok Stefczyka z Arturem Żmijewskim do spółki czekają tylko na twoje potknięcie . Wyższą tygrysometrią można określić to po co facet w ogóle stara się być uprzejmy. Syzyfowa praca która nie ma końca, robiąc jeden mały krok do przodu cieszysz się jak sześciolatek po zakupie gumy Turbo. Co z tego, skoro ona po nieudanej wizycie u fryzjerki spowoduje ,że cofniesz się 3 pola do tyłu. :( Smutne ale prawdziwe. Drodzy Panowie jedynym słusznym rozwiązaniem pozostaje zakup... BMW E30 co by pozostać dżentelmenem i przepuszczać miłe panie na nierównej drodze ! Pozdrawiam Artur Żmijewski 

środa, 1 lutego 2012

CAN

Ostatnio słyszę, że porównuję wszystko do motoryzacji. Chcę to porównuję, a jak! Póki co mamy wolny kraj i internet więc korzystam. Łatwo można zobrazować relację damsko-męskie za pomocą schematu sterownik-silnik. Dobrze wysterowany facet czyli nasza hamerykańska V8, jest łatwy i miły w obsłudze. Nie strzela w kolektor, równo pracuje, choć czasami bez ssania nie ruszy :) Spożycie oktanów mieści się w średniej. Dopieszczony i zadbany nie będzie latał bokiem. Kobieta to nasz kochany sterownik. Jej konstruktor czasami zapewne sam się zastanawia: "Po chuj  tyle tego tam napchałem?". Nie jestem zacofany, więc uznaję zapewne dlatego, że nie mam wyjścia - niby jakiś to  Postęp. Czy może raczej podstęp, do końca nie jestem przekonany! Nawet najlepsze testery i soft nie są w stanie zdiagnozować gdy coś się w nim sypnie. Między naszą bezbronną i delikatną kokietką a podłym i obleśnym koksem jest swoista sieć wymiany danych. Tytułowy CAN to skomplikowana dwustopniowa magistrala .CAN wysoki to linia bardzo ważnych informacji bez których sterownik nie da nam spokoju. W uproszczeniu "Kochanie chodź wyjedziemy gdzieś na weekend" i wiele innych istotnych pytań np. "Gdzie byłeś wczoraj wieczorem ? Czemu śmierdzi od Ciebie wódą?". Odpowiedź ,że z kumplami na szachach raczej nic nie pomoże, baa wręcz przeciwnie spowoduje zablokowanie dalszej transmisji. Instalacja nie wytrzymała napięcia, sterownik zablokowany, silnik zgubił gdzieś zapłon. Kapota! Foch bo tak można określić owy tryb awaryjny może trwać długo. Tak długo aż osoba trzecia, czyli zazwyczaj skromny wyszkolony i piekielnie dobry diagnosta < Tak, tak mówię o sobie> ogarnie instalację do kupy. Kilka chwil i po problemie. Nic bardziej mylnego. Raz powstały problem ma długofalowe konsekwencje! Przepięcie poszło gdzieś dalej i silnik nagle zaczęło zalewać. Mimo ciągłych korekt sterownik sam sobie nie radzi a silnik robi swoje. Bo jak tu sobie poradzić gdy instalacja się sypnęła? Rozwiązanie jest jedne - wymienić na nowszy model ! Nie serce, nie komputer a owe pokurwione, nietrwałe przewodziki które tak łatwo uszkodzić. Zabieg drogi i czasochłonny ale jeśli wszystko pasuje Plug & Play to po co dalej kombinować? W teorii wszystko jest proste choć owej sieci sam nie ogarniam, co widać na załączonym obrazku  :( Więc moje drogie, niezwykle złożone i skomplikowane  Panie dbajcie o ową magistralę i nie wysyłajcie sprzecznych sygnałów bo przypominam ,że konstrukcja silnika ma 100 lat a CAN i sterownik ok 30. Zapewne dostanę szlaban od kumpli  ale to napiszę - to raczej my nie ogarniamy tego ogromu informacji! Złamałem właśnie jedną ze swoich głównych zasad : "nigdy do niczego się nie przyznawaj. złapią cię pijanego w samochodzie - mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni - mów, że to pożyczone spodnie.. a jak cię złapią na kradzieży za rękę - mów że to nie twoja ręka" ale cóż ...