niedziela, 8 grudnia 2013

Pierwszy raz




Codzienność zabija, nas , coś w nas, ewentualnie sąsiada lub panią sklepową która sprzedała nam przeterminowany jogurt - to suka. Raz na jakiś czas zdarzy się dzień w którym zrobiliśmy postęp, coś nas zszokowało. Cyganie za wymianę klocków zapłacili gotówką a nie jak to zazwyczaj było niemieckimi nożami Solingen lub złotym sygnetem : ) Czeczenie przyjechali Golfem a nie nową Beeemą. Nie ma w tym krzty rasizmu, ksenofobii  albo innego ustrojstwa tak popularnie ostatnio modnego i używanego w codziennym życiu lub nadużywanego przez media. IZM - ten przyrostek tworzy rzeczowniki abstrakcyjne, oznaczające doktryny polityczne lub społeczne, kierunki artystyczne, pojęcia naukowe, a także niektóre inne wyrazy mające sugerować związek z takimi rzeczownikami. Wow - abstrakcja - osoby czytające ten tekst mogą wiedzieć co to konkretnie oznacza. Pozostała część która płaci podatki, decyduje kto będzie zasiadał w sejmie i przepierdalał pieniądze obywateli - zapewne nie. Ni chuja nie rozumie o czym mówi do nich ani Ksiądz Biskup, Balcerowicz a tym bardziej Bercik. Dosyć o narodzie i państwie która popada w ruinę, bo to powszechnie wiadomo więc po co się powtarzać marnować cenne kliknięcia w klawiaturę która już ledwo dyszy. Miało być o czymś nowym, nowatorskim, hardcorowym, awangardowym i ciut groteskowym i nie mowa tu nic o Ciasteczkowym Potworze. Z tego wszystkiego straciłem wątek... aaaa właśnie pierwszy raz. Dziś pierwszy raz zrobiłem sobie sweetfocie z rąsi. Mam Fejsa od very long tajmu i nurtowało mnie jak to się robi. Przyznam - pozowanie przed lustrem w czapce ukradzionej małemu rumunowi do najlżejszych zajęć  nie należy. Więc 6 godzin w Photoszopie na jedno zdjęcie to może być za mało. Tak brzydkiego obiektu jak ja jeszcze dawno nie widziałem - więc oszczędzę wam tych okropności .  Raz wystarczy !

czwartek, 5 września 2013

Night




Wychodzę z kina po dwóch godzinach pełnych śmiechu i rozsypywania popcornu... We're the Millers - zrobili kawał dobrego filmu - można iść zamiast treningu na siłowni - sześciopak spokojnie zostanie zmasakrowany. Wsiadam w Serię 7  z Vką pod wyszpachlowaną maską - Mirek handlarz twierdzi, że od jakiegoś proboszcza czy nieboszczka w każdym wypadku po wypadku. Mimo tego że Helmut pod kocem trzymał i dbał bardziej niż o swój stary hełm którego ostatnio używał przy ostrzeliwaniu Westerplatte, w Polsce Vierlitrową bawarę zasilamy holokaustem - wiadomo kryzys, recesja trzeba oszczędzać siano na każdym kroku ! Toczę się do domu... na iście warszawskich przedmieściach - nie kur... to nie są Marki tylko Piątnica. Kraina wódką i serkiem wiejskim płynąca. Z głośników które zapewne zostały przetopione z jakiegoś niemieckiego Tygrysa, tego samego łobuza co walił do naszego biednego  Rudego 102 - aż łezka się w oku kręci - gdy za każdym razem robię kambek z imprezy i śpiewam "Deszcze Niespokojne" ! - wracając do tematu: z tych starych skurwiałych głośników lecą Fakty RMF FM : smuty o gościu który stracił cztery palce bo upomniał się o wynagrodzenie - no człowieku czego się spodziewałeś ? Za czasów Tuska wypłaty  ? Dziś tylko ZUS i US płaci w terminie ale tylko swoim pracownikom - bo na pewno nie petentom! W faktach po faktach za faktami w aktach, kawałek dobrej muzy  - Phil Collins - In the air tonight - faktycznie coś wisi w powietrzu - czuję zapach mocnego afgana - sama holandia - straszny siuwaks bez dwóch zdań - dwa machy i jesteś po drugiej stronie barykady - to nie zioło, cholera chyba w oczyszczalni położył proces technologiczny bo jebie niemiłosiernie. Przytłoczony i odurzony owym perfumem dotarłem wreszcie na drugą stronę rzeki, tej od opowieści z Narwii, starej szafy lwa i kilku innych dziwnych wynaturzeń. Idę spokojnie spać bo przekroczyłem limit transferowy i czekam do dziesiątego na wypłatę kolejnych MB, dobrze że przynajmniej 5 zł na koncie w banku jest bo mam chęć pójść w sobotę grubo oj tak ! Kupię sobie gumę kulkę i batonika aaaa co niech ludzie widzą przepych, dulary, ełro i w ogóle !

niedziela, 10 marca 2013

Dzień Młodego Wilka



Jutro 11 Marca - data szczególna. To co dla Skiby jest sufitem dla mnie jest podłogą - no cóż, nie każdy musi układać parkiet albo znać wszystkie dobre kawały. Wróćmy jednak do jutrzejszego iście podniosłego dnia, tego momentu zadumy. Oderwijmy się na chwilę od pracy, nauki, całego szarego codziennego zgiełku i szaleństwa. Pogoń za pieniędzmi,kochane banknociki to nie wszystko chyba że gonimy je w Audi RS6 wioząc w bagażniku 800kg haszu ale nie mówmy o pracy przemytnika bo to strasznie stresujący zawód - porównywalny z jedzeniem szczawiu gdy obok siebie mamy wygłodniałego posła Niesiołowskiego. Stefan to nie są leszcze i szczawiu nie wpierdalają- pamięć o tym nie pozwoli mi zmrużyć dziś oczu - czy to może wina spawania bez maski - chyba jednak to drugie. Nawiązując do dzisiejszego Dnia Mężczyzny i oczekiwania na kwiaty, oklaski, chwałę porównywalną z tą jaką byli obdarzeni Gladiatorzy a dziś uczestnicy różnorakich wymyślnych konkursów talentów. Nic tylko kurwa śpiewają i tańczą i tańczą i śpiewają... Bez przesadyzmów ile to można ? Dodatkowo okupują 40 kanałów na raz a mam ich tylko 41. Ten ostatni to TV Trwam z którego można np. się dowiedzieć że był ktoś taki jak Jezus, nie miał facebooka i iPhona ogólnie tak powstał Chocapic którym się wszyscy teraz jarają :) Skupmy się jednak nad jutrzejszym świętem - jest ono podstawą naszego ustroju polityczno-religijnego, podkreśla rolę i istotę bytu - możliwość odnalezienia odrobiny ładu w czasach tak chaotycznych i zakręconych niczym włosy łonowe Anny Grodzkiej. Boże, co za porównanie nawet mnie ono przeraża ale lecimy dalej bo nie mamy za bardzo wpływu na stan dzisiejszej pogody a tym bardziej na wybór Papieża Murzyna i zbliżający się wielkimi krokami koniec świata. Kilka końców już przeżyłem a największym zaskoczeniem jest zawsze koniec flaszki. Optymista stwierdzi, że jest ok bo nie będzie jutro mega kaca. Pesymista będzie się żalił wszystkim, że jest nie dopity. Realistę poznamy po tym że weźmie telefon, wykręci numer na Radio Taxi i zamówi kolejną. Niby to takie proste a nie każdy na to wpadnie od zagwostka. Dobra męczę was niczym Rostowski kierowców i nadal kurwa nie wiecie jakie jutro święto?! Nie? No nie !? Proste Dzień Sołtysa :)               każda wieś ma swojego, Ja panuję w Łomżyniewie czy to jasne ?!  Czekam na czekoladki i kupony na myjnię bez dotykową ! Buziaczki :*

niedziela, 24 lutego 2013

Okienko


Niedziela dzień Cwela - jak to mawiali starożytni grecy- nie bez powodu. Leżysz w betach zamiast wstać i wyruszyć w pełną przygód i niebezpieczeństw podróż, porównywalną z wyprawą Froda we Władcy Pierścieni po składniki na obiad. Droga jest pełna kraterów, których nie lubi aluminiowe zawieszenie w twoim BMW, straszne maszyny w rękach demonicznego wysłannika piekieł czają się za każdym zakrętem- mowa tu o fotoradarach i ministrze Rostowskim.  Steki same się nie usmażą a tym bardziej nie przyjdą bo zostały już pozbawione kopyt i rogów, które nie koniecznie są smaczne chociaż nie miałem okazji ich spróbować. "Dom mam, pracę mam,  motor mam, staw mam a dziewczyny nie mam" - w sumie na chuj komuś staw? - jedyne co przychodzi mi do głowy to kawał o żabie - coś mi jebie w stawie - suchar aż boli ! wkradł się błąd logiczny - rozchodziło się o dziewczynę - w sumie też jest niepotrzebna bo kobiety nie potrafią smażyć steków, dźwigać też podobno nie mogą, chyba że swoje 20sto kilogramowe torebki w których jest wszystko od Arki Przymierza po zatopioną Atlantydę- i znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. Siedzisz w oknie i wyglądasz niczym orzechy w Nussbeisserze - ewentualnie niczym babcia ze straży osiedlowej. Co do czekolady to jest niczym zimne piwo w upalne sierpniowe dni. Każdy ma swoją ulubioną której nie je kawałkami tylko hurtem na euro palety. Ja wybrałem tę bo podobno czerwone są szybsze- będę wulgarny bo nie ma co pierdolić że rozpływa się w ustach chociaż faktycznie tak jest - po prostu łatwiej się otwiera to jak abordaż laski w sukience mini - minimalistyczny wysiłek i maksymalne efekty :)

niedziela, 17 lutego 2013

Alkaholik




Na tym kurewskim padole zwanym szerzej Polską żyje się o wiele łatwiej gdy masz rodzinę i przyjaciół na których możesz polegać. Dziś liczą się układy... a na układy nawet Chuck Norris nie ma rady. Jak Penderecki trzeba nadpłacić, przepłacić, przebić bo inaczej nic się nie załatwi. I w tym momencie pojawia się Alicja-Alka - moja kochana siostra która sama przyznała że jest podobna do amerykańskiej legendy Hip-Hopu... Myślę, myślę by po chwili zasugerować:" Lil Kim ? "Po czym dotarł do mnie szyderczy śmiech -" No proszę Cię Bercik do Rick Rossa " :) Z takim podejściem do życia jest na prawdę łatwiej - bo w tym wszystkich chodzi o to by się dobrze ustawić . Dzwonię o 7:55 naświetlam temat - w słuchawce mojego gejowskiego HTC słyszę "Postaram się pomóc". Ta Pani się nie stara - Ona rzeczy niemożliwe załatwia od ręki, na cuda trzeba czekać do przerwy śniadaniowej, bo w tak zwanym międzyczasie musi jeszcze posiedzieć na Fejsbuniu i uratować jakąś cywilizację zagrożoną upadkiem. Można ? Oczywiście że można, jednego tylko się obawiam - rozmowa z nią przypomina mi scenę z Ojca Chrzestnego- czyli przysługa za przysługę jak wystawi mi rachunek za możliwość mówienia jej "Dzień Dobry" to wyskoczę z butów i będę musiał uciekać na Kubę do mojego przyjaciela Fidela Castro. Może uratuje mnie jakaś flaszka kurpsiowskiej wody z prądem nie wiem, czas pokaże - kto nie ryzykuje kawioru nie je.

niedziela, 10 lutego 2013

Sinusoida

Wstajesz sobie rano, kciuk Cię napierdala bo przypadkiem kontrolna blacha czy też sześć poszła w stronę czyjejś twarzy ale na udach nie dostałeś wysypki - z dwojga złego dobre i to :) rosołek babuni przywrócił do życia twoje trzewia - żyjesz ale co to za życie. Zbliżają się kurewskie "Walim drinki" na samą myśl już rzucam się z mostu do zamarzniętej Narwi w której prócz brudnych gaci nie pływa nic absolutnie nic - żaden żubr, bóbr kurwa łoś a tym bardziej zając czy wiewiórka. Jak kuna po mleczu to poszła wczoraj połowa tego smutnego miasta - ta mniej smutna połowa była ze mną. Wielkie halo - ostatki - najlepiej się "nakurwić" i dym na kompanii robić! Nie będzie takich machlojek to powtarzam Ja Bercik ! Życie to jedna wielka niewiadoma - a niewiadoma to zazwyczaj X - jeśli x to dalej lecą macierze, pacierze, papieże, całki i cała banda innych złych rzeczy przez które oblałem swoje studia. Na nasz życiorys składa się wiele czynników, historii, opowieści w większości z krypty tudzież wyssanych z palca. Mając jedno życie nie trzy jak to było w Mario czy innych tego typu czasoumilaczach - musimy brać jak najwięcej, garściami łopatami czy może od razu pół tonową łyżką od koparko-ładowarki Komatsu - różni ludzie różne potrzeby - Ja mam wysokie i muszę zapierdalać, nie koniecznie mi się chce, w sumie to bardziej mi się nie chce, nawet bardziej niż bardziej ale to raczej skutki traumatycznych przeżyć z dzieciństwa - pierwsze pieniądze zarobiłem wyjmując nie do końca świadomie - papierosy przemycane przez sowietów w kole zapasowym. Od tamtej pory kwit trzyma się mnie niczym pijana dupa poręczy na schodach w Yamie - ale nic za darmo - trzeba użerać się z dziadkami którzy wybrzydzają przy zakupie Audi niczym lalki wybierające oczojebliwe kiecki w Tally Weijl :) "Jaka ładna - ale w niej będzie widać że mam krzywe nogi, ta piękna ale za droga " -wybrzydzają, narzekają a to jedna wielka sinusoida raz pod kreską raz nad - nigdy nie będziesz biedny ani biedna - możesz być spłukany bo bieda to stan ducha do którego trzeba dopuścić. Co do reszty rozważań o miłości i sensie naszego życia rozkminimy to w kolejnym odcinku Mody na Sukces.