Niedziela dzień Cwela - jak to mawiali starożytni grecy- nie bez powodu. Leżysz w betach zamiast wstać i wyruszyć w pełną przygód i niebezpieczeństw podróż, porównywalną z wyprawą Froda we Władcy Pierścieni po składniki na obiad. Droga jest pełna kraterów, których nie lubi aluminiowe zawieszenie w twoim BMW, straszne maszyny w rękach demonicznego wysłannika piekieł czają się za każdym zakrętem- mowa tu o fotoradarach i ministrze Rostowskim. Steki same się nie usmażą a tym bardziej nie przyjdą bo zostały już pozbawione kopyt i rogów, które nie koniecznie są smaczne chociaż nie miałem okazji ich spróbować. "Dom mam, pracę mam, motor mam, staw mam a dziewczyny nie mam" - w sumie na chuj komuś staw? - jedyne co przychodzi mi do głowy to kawał o żabie - coś mi jebie w stawie - suchar aż boli ! wkradł się błąd logiczny - rozchodziło się o dziewczynę - w sumie też jest niepotrzebna bo kobiety nie potrafią smażyć steków, dźwigać też podobno nie mogą, chyba że swoje 20sto kilogramowe torebki w których jest wszystko od Arki Przymierza po zatopioną Atlantydę- i znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. Siedzisz w oknie i wyglądasz niczym orzechy w Nussbeisserze - ewentualnie niczym babcia ze straży osiedlowej. Co do czekolady to jest niczym zimne piwo w upalne sierpniowe dni. Każdy ma swoją ulubioną której nie je kawałkami tylko hurtem na euro palety. Ja wybrałem tę bo podobno czerwone są szybsze- będę wulgarny bo nie ma co pierdolić że rozpływa się w ustach chociaż faktycznie tak jest - po prostu łatwiej się otwiera to jak abordaż laski w sukience mini - minimalistyczny wysiłek i maksymalne efekty :)
niedziela, 24 lutego 2013
niedziela, 17 lutego 2013
Alkaholik
niedziela, 10 lutego 2013
Sinusoida
Wstajesz sobie rano, kciuk Cię napierdala bo przypadkiem kontrolna blacha czy też sześć poszła w stronę czyjejś twarzy ale na udach nie dostałeś wysypki - z dwojga złego dobre i to :) rosołek babuni przywrócił do życia twoje trzewia - żyjesz ale co to za życie. Zbliżają się kurewskie "Walim drinki" na samą myśl już rzucam się z mostu do zamarzniętej Narwi w której prócz brudnych gaci nie pływa nic absolutnie nic - żaden żubr, bóbr kurwa łoś a tym bardziej zając czy wiewiórka. Jak kuna po mleczu to poszła wczoraj połowa tego smutnego miasta - ta mniej smutna połowa była ze mną. Wielkie halo - ostatki - najlepiej się "nakurwić" i dym na kompanii robić! Nie będzie takich machlojek to powtarzam Ja Bercik ! Życie to jedna wielka niewiadoma - a niewiadoma to zazwyczaj X - jeśli x to dalej lecą macierze, pacierze, papieże, całki i cała banda innych złych rzeczy przez które oblałem swoje studia. Na nasz życiorys składa się wiele czynników, historii, opowieści w większości z krypty tudzież wyssanych z palca. Mając jedno życie nie trzy jak to było w Mario czy innych tego typu czasoumilaczach - musimy brać jak najwięcej, garściami łopatami czy może od razu pół tonową łyżką od koparko-ładowarki Komatsu - różni ludzie różne potrzeby - Ja mam wysokie i muszę zapierdalać, nie koniecznie mi się chce, w sumie to bardziej mi się nie chce, nawet bardziej niż bardziej ale to raczej skutki traumatycznych przeżyć z dzieciństwa - pierwsze pieniądze zarobiłem wyjmując nie do końca świadomie - papierosy przemycane przez sowietów w kole zapasowym. Od tamtej pory kwit trzyma się mnie niczym pijana dupa poręczy na schodach w Yamie - ale nic za darmo - trzeba użerać się z dziadkami którzy wybrzydzają przy zakupie Audi niczym lalki wybierające oczojebliwe kiecki w Tally Weijl :) "Jaka ładna - ale w niej będzie widać że mam krzywe nogi, ta piękna ale za droga " -wybrzydzają, narzekają a to jedna wielka sinusoida raz pod kreską raz nad - nigdy nie będziesz biedny ani biedna - możesz być spłukany bo bieda to stan ducha do którego trzeba dopuścić. Co do reszty rozważań o miłości i sensie naszego życia rozkminimy to w kolejnym odcinku Mody na Sukces.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

