wtorek, 29 września 2015

Koncert




Wchodzę na fakfejsa czy fejsfaka i wszędzie tylko 

  Domagamy się ! 

Żądamy !

 Chcemy !




Krzyczycie na tym wallu aż mnie kurwa uszy znaczy oczy bolą ! Sami wybraliście a raczej swoim lenistwem i obojętnością - nie kopnęliście w dupę rodziców, dziadków, tego najebanego żula co Cię wkurwia pod sklepem i mówi " kierowniku dej no dwa złote"  i swojego kota który uważa się za psa żeby maszerowali na wybory - doprowadziliście do takiej sytuacji jaka ma miejsce teraz - zastraszeni przez media bo Kaczkorki to polski odpowiednik gestapo - nie ma się co oszukiwać nie są święci- straszne rzeczy się działy to z kupą w majtkach do urny krzyżyk na POżalsięboże. Raz rozumiem ale kurwa dwa razy wchodzić do tej samej śmierdzącej rzeki? No i teraz jak widać wszystko leży krzyżem - jak połowa najebanej Mazowieckiej w stolicy z soboty na niedzielę. Obecny rząd jest jeszcze gorszy niż te gestapo - traktuje ludzi jak krowy mleczne i to niezgodnie z normami unijnymi - jebaną kwotą mleczną bo doją nas że ja pierdole aż odbija się oranżada z pierwszej komunii.  Przejdziesz ulicą w złym miejscu - pan w czapce z orzełkiem musi Ci przypierdolić syty mandat choćby nawet nie chciał bo może się też trafić Policjant a nie pies - prawdziwa dziura budżetowa jest tak duża że zmieściła by się w niej prawie cała grupa wyszehradzka więc jest odgórny przykaz : Jebać, karać nie żałować. 

Niestety to nie koncert życzeń i nic teraz nie zdziałacie - macie za miesiąc ostatnią okazję żeby się wykazać. Powiecie chcemy referendum w sprawie imigrantów - te super kurwa referendum będzie was więcej kosztować niż lot na księżyc - a zamiast tego powinniście mieć kogoś kto zadecyduje za Was Drodzy Obywatele Polacy- tak jak chcecie bez referendum. Jedno referendum już było a frekwencja była tak duża że jakby zamienił procenty w alkohol to nawet na alkomacie nic by się nie pokazało, a pan Wiesław Wszywka powiedział by Siki Świętej Wenioryki.  Chcemy no kurwa czego jeszcze chcecie ? Pracy, roboty chcecie ? Nie chcecie pracy i roboty bo od roboty to są woły - tylko szmalu! Niestety szmalu też nie będzie, bo każda zarobiona przez was złotówka pracując za dwa tysiące na etacie kosztuje pracodawcę prawie drugą złotówkę czyli analogicznie jak z parkinsonem - zanim doniesiesz kieliszek, połowę rozlejesz po drodze. Serce mnie boli jak na to wszystko patrzę - płakać mi się chce ale nie będę bo już nie umiem i nie mam czym - wypłakałem wszystko patrząc na saldo konta i ile wydałem na ten jebany bezwartościowy ZUS. 

Więc jeśli ktoś będzie mi kurwa narzekał po tych sfałszowanych wyborach- wartych funta kłaków że jest źle - to niech kupi sobie Merci bo 
                                                              to
                                                                  kurwa Wasza wina !

                                                                                                     Moja !

                                                                                                                  Twoja !

                                                                                                                                 Nasza ! 

Jak ta pierdolona Polska - Nasza Ojczyzna - którą okradli, rozkradli, rozjebali, wydoili tak że nawet Wisła wyschła !

Więc rusz dupę z tego jebanego wygodnego mieszkania, domu, stancji i weź choć raz odpowiedzialność za siebie, swoją rodzinę i jej przyszłość. To ostatnia okazja kolejnej już nie będzie - zawsze zakładam najgorsze bo jestem negatywnie nastawionym realistą i zazwyczaj mam rację a jeśli się mylę to na moją korzyść. Nikt nie jest sam - jeden ma pierdolca, drugi kolegę od flaszki więc weź go za rękę i nie bądź durny idź do urny.

wtorek, 1 września 2015

Forgot about Bert





Tak to już czasami bywa że pojawia się tysiąc niepotrzebnych egzystencjalnych pytań. Wagi tych pytanie nie ogarnął by nawet rekordzista Jednego z Dziesięciu. Przychodzi sobota, wieczór a wieczorem jest impreza, a jak jest impreza to w tym kierunku Bercik zmierza... 

No właśnie jaka kurwa znowu impreza - tu pojawia się raczej magiczne słowo sprzedaż a raczej kupno. Typowy polisz weekend zaczyna się zakupu flaszki którą poprzedza wybór ciasta do pizzy ewentualnie z braku laku samych składników lub podwójnego sera, przynajmniej jednej na osobnika oczywiście - sprawa oczywista mowa o czynniku W- a kończy na jajecznicy w poniedziałek z rana. Tylko jak pogodzić słowiańską duszę z rozsądkiem i emigracją ?! 

Ot zagwozdka !

 Otóż ni chuj w żaden jeden. To czystko zero jedynkowy schemat - jedno drugiemu zaprzecza rozpierdalając cały misterny plan - więc albo obudzisz się rano w parku  -  miejsce bliżej nie znane, ciesząc się jeśli mówią po angielskiemu a nie niemiecku - strefa szengen czyni cuda - druga mniej przyjemna wizyta na szyciu bo najebany polaczek szybciej wyciąga nóż niż wnioski a wszyscy narzekają na ciapatych - mnie w stolicy z dobrze wszystkim znanej Mazowieckiej dziwnym trafem odwozili do domu - chwała im za to. Zostaje opcja trzecia gdy przyczyna mego upodlenia obiekt mej zemsty Dariusz 

- niech Bóg ma go w opiece -

 nie przesłał mi numeru dzięki któremu talerz pożywnej zupy ustąpił by pierwszeństwa minimalnym dozom ulubionej substancji spływać wolniutko w kierunku przełyku. Chłonne ścianki z rozkoszą wchłaniają każdą cząstkę mocy.

MOC JEST Z NAMI.

 No ale jak już wcześniej wspomniałem numeru nie ma więc pozostaje medytacja i dywagacje filozoficzne w czterech ścianach. Nad czym można tak długo myśleć ? 

           Na pewno nie nad numerami do Totka bo to wie tylko Zbigniew Stonoga - ostatnimi czasy gdy coś zostało okryte płaszczem tajemnic a nawet podpisane, podstemplowane 

tajne przez poufne do spółki z przeczytać i zniszczyć -

 wpada w jego ręce. On jeden wie gdzie jest samolot Malaysia Airlines i dlaczego Popek został Królem Albanii? Mi pozostaje jedynie rozwikłać działanie napędu WARP przeczące podstawowym prawom fizyki oraz odpowiedzieć sobie na pytanie - co zjeść na śniadanie w niedzielę gdy nie mam kaca - i co gdy są to dwie niedziele z rzędu ?


Damn