niedziela, 29 stycznia 2012

Niedziela

Dla statystycznego polaka niedziela to najgorszy dzień tygodnia .Przy  spożyciu 13 l rocznie jesteśmy w czołówce - ekonomiczny epileptyczny europejczyk zamyka się w 6 ... doskonale wiecie ,że nie chodzi tu o mleko ani benzynę .Wstając w niedzielę po imieninach pana Romana choć równie dobrze mogło to być po urodzinach Prezesa Marcina nasza wątroba mówi "Stary chyba Cię pojebało" .Turlamy nasz statystyczny odwłok do łazienki by umyć zęby bo z ust jebie nam na kilometr  ... W rzeczywistości po dmuchnięciu w kolektor ssący naszego samochodu efekt byłby zbliżony do strzału z samostartu .Przyszedł czas na poranną kawę - otwieramy lodówkę a tam echo i trochę światła "Debilu nie kupiłeś mleka wracając wczoraj z pracy" - jedyna nadzieja to trzeźwy członek rodziny któremu tak się śpieszy do sklepu jak Żydowi do Urzędu Skarbowego ! Po pierwszym łyku zastanawiasz się czy przybiłeś wczoraj gwoździa przy barze czy jednak twój heroizm i stamina pozwoliły na spokojny w miarę kontrolowany powrót do domu .Druga myśl czemu nie zawinąłeś za sobą żadnej niewiasty - odpowiedź jest prosta - jesteś fajka a nie Boski Roman .Ubolewasz nad tym jeszcze 29 sekund by po chwili włączyć Tv i zostać zalanym przez potok chuja wartych informacji o stanie naszej gospodarki która ma się gorzej niż twoja wątroba .Pierwszy bit uderza w twe ucho by zasygnalizować Ci ,że pomimo braku zgonu główka jednak pobolewa ... Odwodniłeś się - nieprzypadkowo statystyczny odwłok statystycznego polaka popierdalał wczoraj w tą i z powrotem do łazienki - łapiesz za pustą butelkę wody która odzwierciedla bilans wodny twojego organizmu ... Taka to niedziela i Panie Premierze JAK ŻYĆ gdy pod ręką nie ma lodowatej butelki z dobrze znaną wszystkim parlamentarzystom etykietą Perrier  CDN.

2 komentarze: