niedziela, 17 lutego 2013

Alkaholik




Na tym kurewskim padole zwanym szerzej Polską żyje się o wiele łatwiej gdy masz rodzinę i przyjaciół na których możesz polegać. Dziś liczą się układy... a na układy nawet Chuck Norris nie ma rady. Jak Penderecki trzeba nadpłacić, przepłacić, przebić bo inaczej nic się nie załatwi. I w tym momencie pojawia się Alicja-Alka - moja kochana siostra która sama przyznała że jest podobna do amerykańskiej legendy Hip-Hopu... Myślę, myślę by po chwili zasugerować:" Lil Kim ? "Po czym dotarł do mnie szyderczy śmiech -" No proszę Cię Bercik do Rick Rossa " :) Z takim podejściem do życia jest na prawdę łatwiej - bo w tym wszystkich chodzi o to by się dobrze ustawić . Dzwonię o 7:55 naświetlam temat - w słuchawce mojego gejowskiego HTC słyszę "Postaram się pomóc". Ta Pani się nie stara - Ona rzeczy niemożliwe załatwia od ręki, na cuda trzeba czekać do przerwy śniadaniowej, bo w tak zwanym międzyczasie musi jeszcze posiedzieć na Fejsbuniu i uratować jakąś cywilizację zagrożoną upadkiem. Można ? Oczywiście że można, jednego tylko się obawiam - rozmowa z nią przypomina mi scenę z Ojca Chrzestnego- czyli przysługa za przysługę jak wystawi mi rachunek za możliwość mówienia jej "Dzień Dobry" to wyskoczę z butów i będę musiał uciekać na Kubę do mojego przyjaciela Fidela Castro. Może uratuje mnie jakaś flaszka kurpsiowskiej wody z prądem nie wiem, czas pokaże - kto nie ryzykuje kawioru nie je.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz