niedziela, 12 lutego 2012

Autobahn



Wstajesz rano, to podobno niedziela. Każdemu trafia się taki tydzień, że czuje się jak mucha rozmazana na bocznej szybie w Balbinie Hypkiego. Życie zapierdala jak szalone. Jeszcze wczoraj słuchałeś Whitney Houston i jej epickiej nuty z Bodyguarda , czekając na telefon od tej przez którą miękną Ci nogi. Dziś nie ma Whitney, pozostały tylko nuty z YT HTC i kawa z Mc. Swój nędzny żywot możesz porównać do niemieckiej autostrady. Obowiązuje brak ograniczenia prędkości. Siedzisz w Mercu W211 i turlasz się 230 na godzinę, by po chwili stwierdzić, że przegapiłeś zjazd na Berlin. Przez myśl przebiega Ci tylko jedno krótkie słowo w języku wroga "scheisse". Ze smutkiem stwierdzasz, że nie można zawrócić. Kolejny zjazd będzie za hmmm o Kurwa i jeszcze dalej. To co przeżyłeś jest twoje, nikt Ci tego nie zabierze. Błędy, porażki i sukcesy wszystko należy do Ciebie. Poczynając od prawego prostego i wszystkich nokautów, kończąc na oblanych egzaminach z matmy. Człowiek uczy się na błędach, najlepiej uczyć się na cudzych ale nie zawsze istnieje tak możliwość. Te przytłaczające zdarzenia są ważniejsze od tych kilku pozytywnych sekund które miałeś w swoim życiu. To właśnie je zapamiętasz i one pozostaną w twoim umyśle do końca twych dni. Nie liczy się to ile kryminalnych zagadek Miami udało się rozwiązać, ta jedna nierozwikłana nie pozwoli Ci zasnąć. Tak to już jest i często nie da się nic zmienić w tej materii. Bez względu na to kim jesteś i gdzie teraz przebywasz, czytasz ten post czy też może nie. Jesteś za PiSem czy też kibicujesz Obamie. Nie różnimy się prawie wcale. Nie masz wielkiego wpływu na to kim jesteś. Urodziłeś się pod koniec XX, jesteś mieszaniną DNA swoich rodziców których wybrać też nie mogłeś. Pozostało zacytować DonGuralesko






40 milionów serc bije tutaj,
zimny kraj, zimne flow, zimna wóda
zresztą
wiesz jak jest - przecież żyjesz tutaj,
zimny kraj, zimne flow, zimna wóda




To by było na tyle !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz