Od wieków jednym z ulubionych tematów artystów była walka dobra ze złem. Na początku był
chaos. Następnie Homer wparował ze swoją Iliadą. Owe arcydzieło
przedstawia nam największą starożytną wojnę o dupę super Tap Madl - Hellen of
Troy. To akurat się nie liczy, bo to akurat zła kobieta była. Na naszych
nudnych lekcjach historii mieliśmy sporo przykładów takich zmagań. Wiele z nich
doczekało się ekranizacji. O kilku nawet warto wspomnieć : Król Lew, Zakochany
Kundel oraz Mortal Komat. Co do tego ostatniego nie jestem pewien, podchodzi mi
to bardziej pod komedię romantyczną ale w ostateczności ujdzie. Naszemu
pokoleniu nie dane jest zmagać się z komunizmem, faszyzmem oraz innego rodzaju
dyktaturami. Pozostał nam skurwiały system i 460 świń do wykarmienia na Wiejskiej.
Sprzeciw wobec kumoterstwa i innych zboczeń "demokratycznych rządów"
przeciętnemu Polakowi wydaje się odległy, nie licząc protestów wobec ACTA. Statystyczny Kowalski zmaga się na co dzień z dwoma panami o francusko brzmiących nazwiskach. Jeden to synonim
dobra ładu - Paul-Jean Deque. Po drugiej stronie barykady stacjonuje Pierre
Dolnique. Uosobienie chaosu, ciemności. Można porównać go do naszych wschodnich
sąsiadów. Gdy raz wtargnie do naszego uporządkowanego życia, trzeba użyć
drastycznych środków by opuścił progi naszego domu, mieszkania. Każdy niby
jakoś sobie radzi z tonami notatek, rachunków które zalegają na naszych
biurkach. Podobno w porządek w chaosie odnajdzie tylko geniusz. Nie oszukujmy
się, nie macie IQ na poziomie 160. Jak zwykle to bywa siły dobra mają swojego
bohatera który czeka na odpowiednią chwilę. Zanim się to jednak stanie, cywile ponoszą wielkie straty. Pendrive'y, numery telefonów do super lasek
zapisane pośpiesznie na malutkich karteczkach, zagubione gdzieś w tym bałaganie, same się nie odnajdą. Trzeba kiedyś pogodzić się ze ściereczką, i odkurzaczem. Mr Deque kiedyś w końcu wkroczy niespodziewanie do twego życia. Niezapowiedziana wizyta rodziców lub partnera? Twój taniej z mopem można wtedy porównać jedynie do akrobacji Patrick Swayze'ego w Dirty Dancing. Każdy doskonale wie, że nie ważnie jak zaczynasz ale jak kończysz :) Tym oto pozytywnym akcentem kończę swój wywód. Zapomniał bym o jednym ... sam jestem pod zaborem sił zła, tak więc jeśli któraś z miłych pań się nudzi :) zapraszam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz