piątek, 24 lutego 2012

Friday

Raz na 3000 tysiące lat trafisz na taki skurwiały dzień, gdy wszelkie pozytywy które Cię ostatnio spotkały możesz sobie wsadzić po prostu w dupę. Za 3 godziny kończysz pracę zaczyna się weekend. Dziwna sprawa, cotygodniowa euforia gdzieś zaginęła. Mimo tego, że dostałeś dziś łapówę w postaci buteleczki szkockiej i kiełbaskę od najlepszego wędliniarza w województwie, wcale Cię to nie rusza. Wczoraj doliczyłeś się niezłej sumki na koncie a prognozy na najbliższy okres są jak najbardziej pozytywne. Po dwóch latach znowu zasiądziesz za sterami jednośladu... Po raz kolejny będziesz miał 100 koni między nogami. Długo wyczekiwane wakacje poza granicami tego pojebanego kraju są w zasięgu ręki. Słońce plaża zimne drinki... nutella do naleśników na śniadanie mmmmm High-fucking-life Co najważniejsze masz z kim jechać. Wystarczy wybrać kierunek i zrobić przelew - podobno darmowy tak przynajmniej ściemniała mi Pani w banku :)
Nie wiesz co jest powodem twojego doła. Słoneczne dni porównywalne z tymi na biegunie północnym. Porwali Cię kosmici? Jednego jesteś pewniej - jest chujowo. Czujesz, że zaraz rozpadniesz się na milion malutkich puzzli. Pytanie kto pozbiera ten pierdolnik? Chętnych zliczył bym na palcach jednej ręki. To Urząd Skarbowy, ZUS i NIK. Pozostałe palce w zanadrzu to Vat i akcyza. Wyjścia są dwa. Skoczyć z mostu do Narwii. Odpada - nie po to chodziłem 5lat do klasy o profilu bliologiczno-chemicznym żeby teraz zatruwać i tak ledwo żyjący ciek wodny. Pozostało mi opierdolić Nussbeissera i czekać aż deprecha minie, a dupa rośnie od słodyczy !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz